... tak przynajmniej twierdzi Ernst&Young. Według raportu opublikowanego ostatnio przez firmę, Polska to siódmy na świecie, najbardziej atrakcyjny region inwestycyjny, ale głównie dzięki tanim pracownikom.
Stąd też dalsze uzasadnienie wynikające z podanych do wiadomości danych, iż kraj nad Wisłą to głównie miejsce produkcji, a nie raj dla pokaźnych inwestycji high-tech. Jednak i z tego należy być zadowolonym – produkcja oznacza bowiem nowe miejsca pracy dla bezrobotnych, a to prowadzi w prostej linii do polepszania naszego najsłabszego punktu – stopy bezrobocia.
Raport donosi, iż w 2006 roku powstało u nas 150 nowych firm, które stworzyły stanowiska pracy dla ponad 31 tys. osób, jednak w większości są to fabryki. "Polska była na drugim miejscu po Chinach pod względem inwestycji produkcyjnych", informuje Agnieszka Tałasiewicz z Ernst & Young. A Paweł Wojciechowski z Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych dodaje: "Inwestycje technologiczne są lokowane głównie w zachodniej Europie". Inwestycje w Polsce to 4,3%, przy czym prawie co piąta bezpośrednia inwestycja zagraniczna w Europie została ulokowana w Wielkiej Brytanii - 19,4% , a 16% projektów zrealizowano we Francji.
Wypowiedzi ekspertów oznaczają, iż Polska to “tylko” miejsce produkcyjne dla krajów bogatych, a nie poważny partner. "Według teorii globalizacji produkcja przemysłowa jest wypychana z krajów rozwiniętych do tzw. państw peryferyjnych lub półperyferyjnych. Czyli, nazywając rzecz po imieniu, miejsc, które są rezerwuarem taniej siły roboczej dla bogatych społeczeństw. I nasza pozycja w tym rankingu wskazuje na to, że Polska raczej należy do państw peryferyjnych. Kraje bogate czyli tzw. centra inwestują przede wszystkim w rozwój technologii. Nie dość, że jest to inwestycja ekologicznie czysta, to przynosi jeszcze wielokrotnie większe zyski niż produkcja", tłumaczy dr socjologii Grzegorz Makowski z Uniwersytetu Warszawskiego.
Zgodnie z teorią ekonomii, społeczeństwo rozwinięte to takie, w którym największy odsetek zatrudnionych pracuje w sektorze usług i wysokich technologii. I choć wzrasta nasza pozycja w dziedzinie CallCenter, jednak praca taka przynosi niskie dochody, a zatrudnieni to głównie studenci.
Wyniki raportu E&Y można interpretować, iż Polska to takie europejskie Chiny, z tanią siła roboczą i wysoką jakością wytwarzanych produktów.