Jak informuje "Rzeczpspolita" podatnicy, którzy otworzyli działalność gospodarczą, zakupili sprzęt lub też wyposażyli biuro przed zarejestrowaniem firmy w urzędzie skarbowym zapłacą podatek w całości z własnej kieszeni.
Nie będzie miała w tym wypadku zastosowania zasada neutralności, która mówi, że ciężar podatku ponosi tylko ostateczny konsument.
"Chodzi o druk VAT-R, a dodatkowo aktualizację NIP, z której wynika, że dana osoba jest podmiotem gospodarczym. Ich brak skazuje podatnika na spór z urzędnikiem skarbowym, co zazwyczaj kończy się w sądzie. - Regulacje wspólnotowe nie uzależniają prawa do odliczenia od tego, czy ktoś jest zarejestrowany w urzędzie. Również Europejski Trybunał Sprawiedliwości wiele razy orzekał, że podmiot, który zakłada firmę i dokonuje zakupów w celu jej prowadzenia, ma prawo do odliczenia podatku zawartego w ich cenie. W Unii, inaczej niż u nas, liczy się intencja, a nie papier. Złożenie wniosku o rejestrację rozumiane jest najwyżej jako akt staranności administracyjnej. Wszystko to można wskazać sądowi w ewentualnym sporze - sugeruje Tomasz Grunwald, doradca podatkowy w KPMG." - czytamy w "Rzeczypospolitej".
W takim wypadku najpierw należy odwołać się od decyzji władz skarbowych (stwierdzającej zawyżenie odliczonego podatku) do izby skarbowej. W praktyce jednak dopiero w WSA czy NSA możemy liczyć na korzystny dla siebie wyrok. Jednak już w ciągu 14 dni od wydania decyzji nakazującej zwrot odliczenia musimy wpłacić pieniądze do urzędu. W przeciwnym wypadku narazimy się na wizytę komornika. Sytuacja ta jest szczególnie trudna, dla nowych firm, które jeszcze nie mają pieniędzy.
Jedną z metod na odzyskanie części podatku jest zakup towaru bez odbioru faktury, co daje nam czas na zarejestrowanie działalności w urzędzie, lub zwrot towaru przed rejestracją) i ponowny zakup towaru po rejestracji.