Business Centre Club za najważniejszy z elementów Planu uznaje decyzję o niezwiększaniu deficytu ponad założony wcześniej poziom 18,2 mld zł. To ważny czynnik stabilizujący, mający znaczenie ekonomiczne i psychologiczne, także w kontekście faktu, że wiele krajów europejskich znacząco zwiększa wysokość deficytu w swoich planach budżetowych. W obecnych warunkach polski rząd podjął więc trudną decyzję. Ograniczenie dochodów budżetu wynika w Polsce głównie z załamania popytu zewnętrznego.
BCC za jeden z głównych czynników zminimalizowania skutków światowego kryzysu dla polskiej gospodarki uważa wzrost inwestycji. Zakłócenie transakcji międzybankowych i zaostrzenie polityki kredytowej banków powoduje wstrzymanie inwestycji wielu firm. Stąd zapowiedź podniesienia poziomu gwarancji kredytowych powinna ograniczyć skalę spadku inwestycji. Założony poziom 40 mld zł uważamy za wystarczający.
Drugim, od dawna wskazywanym przez nas działaniem mającym spowodować, że spadek tempa wzrostu gospodarczego nie będzie zbyt głęboki, jest zwiększenie wykorzystania pieniędzy z UE. Zapowiedź rządu o odblokowaniu procedur w tym zakresie jest bardzo dobra. BCC przedstawiając we wrześniu raport nt. niskiego wykorzystania środków pomocowych postulował powołanie wicepremiera odpowiedzialnego za ten problem, by koordynował i nadzorował prace odpowiednich resortów. Najlepiej, by był nim strateg gospodarczy, jak we wcześniejszych rządach Leszek Balcerowicz czy Jerzy Hausner. Takiej osoby brakuje w rządzie, szczególnie w obliczu kryzysu. Taki wicepremier powinien być odpowiedzialny za szybkie i rozważne wykorzystywanie tych środków, z akcentem na strategiczne interesy kraju, jak budowa dróg i autostrad. Uruchomienie dużych inwestycji w obszarach publicznych stanowić będzie efektywny impuls rozwoju gospodarczego.
Za istotną słabość Planu należy uznać brak zapowiedzi przyspieszenia wstrzymanych prywatyzacji KGHM, PKO BP i PZU. Nakazem chwili jest też szybkie zakończenie negocjacji z EUREKO. Sytuacja na giełdzie jeszcze nie jest na tyle krytyczna, żeby nie można było podjąć decyzji o sprzedaży części akcji tych spółek, traktowanych dotychczas z niejasnych powodów jako strategiczne. Rząd mógłby także uzyskać dodatkowe środki ze sprzedaży zasobów Agencji Mienia Wojskowego, czy terenów należących do PKP.
Według wcześniejszych szacunków Business Centre Club, dochody w obecnym projekcie budżetu (przed autopoprawką) zostały zawyżone o ok. 5 mld zł. Zredukowanie prognozowanego wzrostu PKB nawet do poziomu 3,7 proc. oznacza konieczność korekty po stronie dochodów (razem z szacowanymi wcześniej 5 mld zł) nawet na 15 mld zł. A i tak wydaje się, że zakładany przez rząd w autopoprawce poziom PKB będzie trudny do osiągnięcia. W tej sytuacji plan ograniczenia wydatków o 1,7 mld zł wydaje się zbyt skromny.
Dotychczas część analityków uważała założenie inflacji na poziomie 2,9% za rezerwę dochodów budżetowych. Przypuszczali bowiem, że inflacja będzie w rzeczywistości wyższa. Jednak duże spadki cen surowców oraz żywności na rynkach światowych mogą oznaczać, że inflacja średnioroczna może być nawet niższa niż 2,9%. Jeśli nie można liczyć na dodatkowe wpływy do budżetu z tytułu wyższej (niż prognozowana) inflacji, to tym bardziej założenia zawarte w autopoprawce wydają się zbyt optymistyczne.
Rząd jest więc teraz bardziej realistyczny w ocenie wzrostu PKB, ale nierealistyczny w ocenie poziomu dochodów. Istnieje obawa, że trzeba będzie dokonywać cięć wydatków w trakcie roku, skoro – i słusznie – rząd zakłada niezwiększanie deficytu.
Plan ma więc znaczenie głównie psychologiczne, ale ono jest właśnie bardzo ważne. Polacy, w tym przedsiębiorcy muszą wiedzieć, że rząd i odpowiednie instytucje publiczne panują nad sytuacją i potrafią odpowiednio reagować na zmieniające się warunki. Stąd tak istotne jest, by w tym zakresie była zgoda rządu z prezydentem, NBP, KNF i by między tymi instytucjami odbywała się kompetentna współpraca, w imię stabilizacji i rozwoju.