 |
 |
PODOBNE TEMATY |
|
|
|
| Rząd: Urlop na żądanie zostaje, ale będą zmiany |
 |
 |
 |
| Autor: Łukasz Noszczak |
07-05-2008 |
|
|
|
|
Rząd nie planuje likwidacji popularnego wśród pracowników urlopu na żądanie, ale politycy chcą, aby pracownicy jednorazowo mogli skorzystać tylko z jednego dnia tego urlopu. Platforma Obywatelska przygotowała projekt nowelizacji kodeksu pracy. Na zapowiedzi zmian związki zawodowe zareagowały vetem.
- Nie zgodzę się na całkowitą likwidację urlopu na żądanie - mówi GP Jolanta Fedak, minister pracy i polityki społecznej.
Minister Fedak zadeklarowała, że będzie rozmawiać z partnerami społecznymi w Komisji Trójstronnej na temat zmian zasad jego udzielania. Proponuje, aby pracownicy mogli jednorazowo wykorzystać tylko jeden dzień takiego urlopu, a nie jak obecnie cztery. Także posłowie koalicji chcą zmienić przepisy dotyczące tych urlopów. Przygotowują nowelizację kodeksu pracy w tym zakresie. Zmiany w sposobie udzielania tych urlopów popierają pracodawcy.
- Urlopy na żądanie miały pomóc pracownikom w załatwieniu nagłych, pilnych spraw. Stały się jednak sposobem na strajki i paraliż gospodarki. Dlatego trzeba zmienić sposób korzystania z takich urlopów - uważa poseł Eugeniusz Grzeszczak z PSL.
Politycy partii rządzącej uważają, że pracownicy powinni uzasadniać powód, dla którego skorzystali z urlopu. Ponadto członkowie PO sądzą, pracodawca powinien mieć prawo do tego, aby odmówić pracownikowi udzielenia takiego dnia wolnego.
Wątpliwości co do proponowanych zmian mają prawnicy. Arkadiusz Sobczyk (Kancelaria Sobczyk i Współpracownicy) zauważył, że w momencie gdy pracownik będzie o taki urlop wnioskować, a nie żądać (jak to ma miejsce obecnie), straci on swój dotychczasowy charakter. Uważa on ponadto, że pracownicy będą mogli dużo rzadziej niż dotychczas korzystać z urlopu na żądanie. Sobczyk wskazuje, że np. pracownik nie będzie w stanie załatwić spraw urzędowych w dogodnym terminie, ponieważ pracodawca mógłby mu odmówić udzielenia urlopu w żądanym dniu.
Pracodawcy od dawna lobbują w sprawie likwidacji urlopu na żądanie. Przedsiębiorcy alarmują m.in. o kontrowersjach związanych z terminem powiadomienia ich przez pracownika o chęci skorzystania z urlopu.
- Podwładny może powiadomić pracodawcę, że korzysta w danym dniu z urlopu na żądanie, dopiero na pięć minut przed końcem pracy danego dnia - wskazuje adwokat Bartłomiej Raczkowski, właściciel Kancelarii Bartłomiej Raczkowski, Kancelaria Prawa Pracy.
Innego zdania jest Arkadiusz Sobczyk. Mówi, że wyrok Sądu Najwyższego z 15 listopada 2006 r. (I PK 128/06) wskazuje, że wniosek o udzielenie urlopu na żądanie powinien zostać zgłoszony w dniu rozpoczęcia urlopu, ale najpóźniej do chwili przewidywanego rozpoczęcia pracy przez pracownika.
- Pracownik składający taki wniosek powinien dokonać tego jeszcze przed rozpoczęciem swojego dnia pracy - podkreśla Arkadiusz Sobczyk.
Anna Pabisiak, radca prawny z Kancelarii Wojewódka & Pabisiak, zwraca uwagę jeszcze na inny kontrowersyjny aspekt związany z urlopem na żądanie, mianowicie na formę wniosku o tenże urlop. Według przepisów, pracownik nie musi składać do pracodawcy formalnego, pisemnego wniosku w tej sprawie. Wystarczy, że powiadomi go choćby telefonicznie, przez SMS czy e-mail, że danego dnia nie przychodzi do pracy. Anna Pabisiak uważa, że pracownik powinien takie żądanie złożyć w formie pisemnej.
Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej, zareagował bardzo pozytywnie na propozycję posłów i rządu. Arendarski uważa jednak, że najlepszym wyjściem byłaby kompletna likwidacja tego urlopu. Takie zdecydowane rozwiązanie popierają także eksperci z PKPP Lewiatan.
- Nawet jeden dzień urlopu na żądanie może być dla funkcjonowania firmy, także dużej, groźny. Szczególnie, gdy z prawa do niego chce skorzystać w tym samym terminie wielu pracowników - podkreśla Andrzej Arendarski.
Prawnicy ostrzegają jednak przed całkowitą likwidacją urlopu na żądanie, ponieważ przewidują, że pracownicy zamiast urlopu na żądanie będą korzystać z krótkich zwolnień lekarskich.
Jak można się było spodziewać, przeciwko zapowiadanym zmianom są związki zawodowe. Przedstawiciele związków twierdzą, że wprowadzenie rządowych zmian w praktyce doprowadzi urlop na żądanie do powolnej „śmierci”. Pracownicy po prostu sami przestaną z niego korzystać. Związkowcy przypominają, że to właśnie przedsiębiorcy chcieli wprowadzić urlop na żądanie.
Andrzej Radzikowski, wiceprzewodniczący OPZZ, wskazuje, że skoro pracownicy prowadzą akcje protestacyjne, to w firmie nie ma dialogu. W jego przekonaniu tylko niewielka część pracowników wykorzystuje urlop na żądanie niezgodnie z prawem, na przykład aby strajkować. Podobnego zdania jest Janusz Śniadek, przewodniczący NSZZ Solidarność. W jego przekonaniu likwidacja uprawnień pracowniczych to najgorszy sposób rozwiązywania problemów.
- Posłowie chcą zastosować odpowiedzialność zbiorową. Stracą na tym rzetelni pracownicy, którzy żądają urlopu w przypadku nagłych komplikacji życiowych - podkreśla.
|