dodaj do ulubionych

ustaw jako startową

Strona Główna    |    Praca    |    Reklama    |   Kontakt

Wtorek, 2. grudnia 2008

Porady dla Firm
Biznes Wiadomości
Finanse
Gospodarka
Puls Rynku
Przemysł,Firmy
Media, telekomunikacja
Podatki
Pomysł na Biznes
Biznesplan
Spółki
Moja Firma
Marketing i Reklama
Jak założyć firmę
Formularze Podatkowe, umowy
Wskaźniki, progi podatkowe
Kalkulatory VAT, NIP i inne
Biznes Forum
Kalendarz podatkowy
Newsletter
Szkolenia biznesowe
Wiadomości na Twojej stronie
Giełda Biznes Ofert
Centrum Finansowe
Kanały RSS
W jaki sposób dążysz do zwiększenia oglądalności Twojej strony firmowej?
Zakup reklamy
Pozycjonowanie w wyszukiwarkach
Marketing wirusowy
Nie przejmuje się tym
Nie mam strony firmowej

 

Tu jesteś : Biznes Wiadomości / Puls Rynku / Rynek: Komentarz 08-04-2008

Rynek: Komentarz 08-04-2008
Autor: Łukasz Mickiewicz, Emil Szweda 08-04-2008
Według dorocznego raportu Międzynarodowego Funduszu Walutowego, na który powołuje się agencja Bloomberg straty z kryzysu kredytów hipotecznych pochłoną 565 mln USD.
Pozostałe 380 miliardów dolarów to utrata wartości papierów dłużnych powiązanych z nieruchomościami komercyjnymi i kredytami detalicznymi i dla przedsiębiorstw. To - jak dotąd - najdalej idące szacunki strat wywołanych kryzysem na rynku kredytów hipotecznych. Wcześniej bank UBS szacował koszty kryzysu na 600 mld dolarów. Agencja Bloomberga konstatuje, że realizacja prognoz MFW oznaczałaby, że najgorsze jeszcze przed rynkiem, ponieważ jak dotąd banki przyznały się do strat na poziomie 232 mld dolarów.


SYTUACJA NA GPW
Do godz. 14.30 spadki na GPW nie były pogłębiane, trwała męcząca konsolidacja. Męcząca tym bardziej, że towarzyszyły jej niewielkie obroty. Pod koniec notowań ponownie przeważyli sprzedający i spadek WIG20 został jeszcze pogłębiony. Może i byłby to powód do niepokoju, gdyby nie obroty, które towarzyszyły całej sesji - podliczono je na 993 mln złotych. To najmniejsza wartość od trzech tygodni i wskazuje, że nie tyle sprzedający byli dziś w przewadze, co na płytkość rynku. A jak wiadomo, na płytkim rynku ceny mogą zmieniać się bardziej gwałtownie.
Z punktu widzenia średnioterminowego sesja nie miała większego znaczenia - nadal znajdujemy się poniżej szczytów z ubiegłego tygodnia, a tym samym także sprzed półtora miesiąca. Im bardziej jednak moment ataku na poziomy oporu się odwleka, tym mniej prawdodobny staje się sukces takiej akcji, o ile w ogóle zostanie przeprowadzona.


GIEŁDY W EUROPIE
Na dzisiejszej sesji w Europie inwestorzy oddali wczorajsze jednoprocentowe zyski, bowiem spadki głównych indeksów miały właśnie taki zasięg. O godz. 17.00 niemiecki DAX, francuski CAC40 oraz brytyjski FTSE100 solidarnie traciły po 0,9 proc. Przecena dotknęła głównie spółki technologiczne, a impulsem do ich sprzedaży były spadki tego sektora na Wall Street, słabe wyniki amerykańskiego AMD oraz obniżenie prognoz przez holenderską spółkę TomTom. Kurs tego największego światowego producenta samochodowej nawigacji satelitarnej poleciał w dół o ponad 10 proc. po zapowiedzi, że przychody ze sprzedaży w obecnym roku spadną właśnie o taki procent. Te informacje świadczą o tym, że obawy o zbyt optymistyczne prognozy dotyczące wyników zarówno w Stanach jak i Europie są jak najbardziej uzasadnione. Niemniej, inwestorzy za oceanem niespecjalnie się tym przejmują - S&P i Dow Jones otworzyły się zaledwie 0,2 proc. na minusie.


WALUTY
Notowania euro zawróciły już na dobre z okolic 1,58 USD, które widzieliśmy w nocy naszego czasu. Po południu kurs wspólnej waluty był o grosz niższy. Wskaźniki techniczne cały czas spadają, sugerując możliwość głębszej korekty kursu euro, ale tej jak dotąd nie widać na horyzoncie. Być może jakimś przełomem okażą się kolejne raporty kwartalne publikowane przez notowane na Wall Street spółki, ale póki co inwestorzy zdają się wyczekiwać na czwartkową konferencję prezesa Europejskiego Banku Centralnego.
Jen spadł o 0,2 proc. do dolara i o tyle samo wobec euro.
U nas dolar wrócił lekko powyżej 2,20 PLN, euro zatrzymało się na 3,455 PLN, a frank spadł poniżej 2,17 PLN


SUROWCE
Dzisiejszy dzień przerwał wzrosty cen surowców. W przypadku miedzi i złota inwestorzy realizowali zyski z ostatnich zwyżek, natomiast cena ropy utrzymała się na rekordowych poziomach. Londyńską baryłką brent handlowano dziś w okolicach 107 USD, czyli najdrożej w historii. Obronę przed nawet niewielkim odreagowaniem można uznać za echo wczorajszej informacji o spadku wydobycia w państwach OPEC w marcu. W ostatnich miesiącach wszyscy członkowie kartelu poza Arabią Saudyjską wydobywali praktycznie na maksimum swoich możliwości, więc wszelkie zakłucia w produkcji mogą mieć trwały efekt.
Miedź silnie odreagowała w wyniku spekulacji, że ceny bliskie rekordowym poziomom znów zniechęcą chińskich konsumentów do kupna tego metalu. Ich strategia polega na zapełnianiu magazynów miedzią, gdy ta jest tania i wstrzymywaniu się z zakupami po silnych wzrostach. Stąd dzisiejszy spadek na giełdzie w Londynie o 2,2 proc. do poziomu 8.540 USD za tonę.
Złoto przerwało serię czterech wzrostowych sesji i jego cena spadła o 1,2 proc. Za uncję płacono dziś po południu 912 USD.




Źródło: Open Finance
+ dodaj komentarz
drukuj
prześlij na email
powrót
do góry
 Brak komentarzy
Tego artykułu jeszcze nie skomentowano. Bądź pierwszy...

Biznes-Firma.pl / Biznes Wiadomości / Puls Rynku / Rynek: Komentarz 08-04-2008

Copyright by Biznes-Firma.pl - Wszystko dla Twojej Firmy (c) 2008 - Wszelkie Prawa Zastrzeżone Kontakt  I  Reklama  I  Mapa serwisu  I  Polityka prywatności  I  O nas