A wszystko po to by mógł konkurować z kapitałem z rynków prywatnych. Decyzja ta znacznie upraszcza strukturę pożyczkową i prawie o połowe zmniejsza „spread” (różnicę pomiędzy oprocentowaniem po jakim bank zaciąga i udziela kredytów tym krajom). Jak sam przyznaje Robert Zoellick, prezes tego banku, dzięki temu oprocentowanie wróciło do poziomu sprzed kryzysu azjatyckiego w 1998 roku, który to skłonił bank do podwyżki stóp.
Bank także ma przekazać 3,5 miliarda ze swoich zasobów na finansowanie Międzynarodowego Stowarzyszenia Rozwoju (IDA), który przyznaje granty i pożyczki biednym krajom. Pierwsza połowa pieniędzy będzie pochodziła z Międzynarodowego Banku Odbudowy i Rozwoju, oddziału Banku Światowego, który pożycza pieniądze krajom o średnich dochodach, zaś druga z Międzynarodowej Korporacji Finansowej (IFC), wspierającej projekty sektora prywatnego.
Zoellick przyznał, że kluczową sprawą jest odegranie przez Bank Światowy konstruktywnej roli w zbliżaniu wszystkich krajów wchodzących w skład światowej gospodarki i kierowaniu ich w stronę wspólnej misji i celów. Chce on również, by IFC rozszerzała skalę działania, szczególnie w najbiedniejszych krajach i ściśle współpracowała z sektorem prywatnym.