Foldery, ulotki, etykiety, broszury, druki reklamowe, książki, kalendarze, wizytówki, nalepki, etykiety to główne produkty firm drukarskich. Większość małych i średnich zakładów poligraficznych utrzymuje się głównie z druku etykiet czy też z usług nadruku opakowań.
Drukiem książek zajmuje się zaledwie kilkadziesiąt drukarni w Polsce, gdyż rynek ten został już zajęty przez liderów branży. Ponadto druk książek nie pozwala na szybki obrót gotówki, a zysk z druku książki jest mniejszy niż druk etykiet czy katalogów.
Czy dziś warto zakładać firmę poligraficzną? Jakie są bariery wejścia na rynek drukarski? Czy warto inwestować w poligrafię?
Poligrafia przeżyła prawie dziesięć lat wielkiego boomu licząc od 1990 roku. Zaowocował on ogromnymi inwestycjami - liczonymi w milionach, a w niektórych firmach nawet dziesiątkach milionów złotych - dzięki którym dawne manufaktury przekształciły się w firmy poligraficzne na europejskim poziomie(1). W latach 2000-2003 zaobserwować można było spadek popytu na usługi poligraficzne, który związany był ze stagnacją gospodarki. Przełomowy okazał się rok 2004r. Poligrafia jest jedną z branż, które najwięcej, i to praktycznie od razu, skorzystały z otwarcia rynku europejskiego. Zaraz po akcesji nastąpił szybki wzrost eksportu usług poligraficznych. Według Polskiej Izby Druku już w 2004 r. jego wartość osiągnęła ok. 1 mld zł. Na eksport pracują głównie zakłady większe i średnie, zdolne do sprostania wymaganiom zachodnich odbiorców co do jakości i terminowego druku w wysokich nakładach. Przy mniejszych dostawach barierą utrudniającą eksport są koszty transportu(2).
Sytuacja branży nie oznacza jednak, że małe firmy drukarskie nie mają racji bytu. Nawet drukarnie posiadające jednokolorową maszynę offsetową, mające zaprzyjaźnione przedsiębiorstwa którym drukują proste etykiety, blankiety czy formularze świetnie sobie radzą. Ponadto bardzo często małe drukarnie znajdują nisze rynkowe. Obserwując uważnie rynek można zauważyć, iż nadal jest stosunkowo mało firm zajmujących się nadrukiem na foliach aluminiowych będących nakrywkami do jogurtów czy serków. Kolejną niszową usługą jest nadruk na taśmach pakowych czy foliach stretch itd. Przykładów takich uważny obserwator branży zapewne znajdzie znacznie więcej.
Główną barierą wejścia na rynek poligraficzny jest koszt zakupu maszyn i urządzeń. Najtańsza offsetowa, ćwierćformatowa maszyna czterokolorowa znanej marki (np. Heidelberg) kosztuje co najmniej 500 tys. euro. Półformatowa to wydatek 1 - 2 mln euro, a na pełnoformatową (umożliwia druk w formacie B1) trzeba wydać 1,5 - 4 mln euro. Używana maszyna tej klasy kosztuje prawie 1 mln euro. Tańsze są maszyny czeskie (Grafitec) - od 200 - 300 tys. euro. Jeśli firma ma specjalizować się w niskonakładowym "akcydensie" (do 1 tys. egzemplarzy), można rozważyć kupno urządzenia do druku cyfrowego, bezpośrednio z komputera, np. używane Hewlett-Packarda kosztuje 100 - 150 tys. Euro(3). Bardzo drogie są też maszyny do foliowania, lakierowania czy uszlachetniania druku. Ponadto decydując sie na świadczenie specjalistycznych usług np. nadruku na odzieży firma musi ponieść dodatkowe koszty ma maszyny do sitodruku. Nadruk na tworzywach sztucznych wymaga natomiast zakupu maszyn UV. Najczęściej firmy finansują zakup urządzeń poprzez leasing.
Ze względu na wspomniane ceny nowych urządzeń drukujących, większość nowopowstałych firm poligraficznych zadowala się urządzeniami używanymi. Najprostsza używana jednokolorowa maszyna ofsetowa Romayor kosztuje około 20 tysięcy złotych. Niemal wszystkie duże zakłady poligraficzne zaczynały właśnie od tej klasy urządzeń. Same maszyny drukujące to jednak nie wszystko.
Sporym wydatkiem będzie zbudowanie skomputeryzowanego studia graficznego. Każda drukarnia bowiem powinna być zdolna do szybkiego i profesjonalnego przygotowania wzorów etykiet czy opakowań. O ile koszt komputerów jest dziś niewielki to jednak profesjonalne oprogramowanie jest sporym wydatkiem. Następnym kosztem jest lokal o powierzchni 100-200mkw. Oczywiście jego lokalizacja nie ma dużego znaczenia, jeśli zadbamy o odpowiednią reklamę naszej firmy. Warto też pamiętać o rosnących kosztach płacowych firm poligraficznych. Załoga małej drukarni to minimum: profesjonalny grafik, maszynista offsetowy, pracownik produkcyjny(kierowca), osoba biurowa(zajmująca sie również poszukiwaniem klientów).
Zyski firm drukarskich trudno jednoznacznie oszacować. W branży poligraficznej nie można mówić o ustabilizowanych i jasno wytyczonych poziomach cen. W przypadku tradycyjnych druków offsetowych przy nakładach liczonych w setkach tysięcy marże(zysk=przychody-koszty całkowite) drukarni sięgają zaledwie 5%, natomiast gdy mówimy o niskonakładowych nadrukach na specjalistycznych powierzchniach marże są 10 razy większe. Bardzo często zdarza się, że drukarnie niezaawansowane techniczne osiągają przychody znacznie większe niż nowoczesne „fabryki” poligraficzne. Mają one bowiem stałych odbiorców swoich usług, którzy zapewniają im duże obroty.. Ponadto generują niskie koszty: stałe wzory(często brak studia graficznego), rodzinna kadra pracownicza, stosunkowo małe koszty eksploatacji maszyn(w porównaniu do nowoczesnych urządzeń uv), niskie koszty materiałów (tradycyjny papier) itd.
Czy zatem warto inwestować w branże poligraficzną? Tak jeśli będziemy nie tylko grafikami i maszynistami offsetowymi, ale także doskonałymi marketingowcami i handlowcami. Gospodarka cały czas utrzymuje wysokie tempo wzrostu, a co za tym idzie wytwarza ogromne ilości towarów. Każdy towar wymaga oznakowania, czyli nadrukowanej etykiety. Aby go sprzedać firma musi go odpowiednio zareklamować, więc wymaga: ulotek, bilbordów, broszur, prospektów. Aby wysłać towar do odbiorcy musi być odpowiednio opakowany, więc wymaga nadruku na opakowaniach itd. Słowem,
każdy towar wymaga usług poligraficznych, więc popyt na usługi drukarskie będzie stale duży.
Dyskusje na forum o pomysłach na biznes -> Kliknij tutaj
Pamiętaj o przeprowadzeniu szczegółowej analizy pomysłu na biznes. Jak założyć firmę dowiesz się w dziale:
Jak założyć firmę.