Z tego, że sprzedaż na tzw. zeszyt jest w Polsce zabroniona, zdaje sobie sprawę niewielu przedsiębiorców. Za takie praktyki grozi jednak mandat, którego maksymalna wysokość może sięgnąć 2600 zł.
Dawanie klientowi towaru bez pobrania opłaty, a w zamian wpisanie jego długu do zeszytu to w naszym kraju ciągle często spotykane zjawisko. Walczyć chce z nim Ministerstwo Finansów, które zdecydowało się na przeprowadzenie w czasie wakacji kampanii „Weź paragon”. Jej celem jest uświadomienie właścicieli mniejszych firm o tym, że sprzedaż każdego towaru powinno się ewidencjonować na kasie fiskalnej. Przedsiębiorca nawet jeśli sprzedaje coś bez pobrania pieniędzy, powinien dać klientowi paragon fiskalny bądź fakturę VAT. Mówi o tym Rozporządzeniem Ministra Finansów z dnia 28 listopada 2008 roku. Niestosowanie się do tego przepisu jest przestępstwem skarbowym bądź wykroczeniem – gdy sprzedaż jest mniejszej wartości.
Cała sprawa jest jednak dość skomplikowana. Paragon to potwierdzenie zapłaty za towar, który powinien być zarejestrowany na kasie fiskalnej. Jeśli dochodzi już do takiej ewidencji, pojawia się obowiązek podatkowy. Dochodzi zatem do sytuacji, gdzie pomimo sprzedaży towaru „za darmo”, firma musi uiścić należności względem fiskusa. Druga sprawa dotyczy odroczonej w czasie płatności. Jeśli doszłoby do sytuacji, gdzie klient otrzymał potwierdzenie dokonania transakcji, ale nie oddał pieniędzy na czas, to udowodnienie mu, że nie wywiązał się z umowy byłoby bardzo trudne.
Najlepiej dla mniejszych przedsiębiorców jest unikanie sprzedaży „na zeszyt”, chroniąc się tym samym przed grzywną.
(na podst. art. Ł.Piechowiaka / bankier.pl)
Sprzedaż
dodał : ~wowes, 23-08-2010 13:40
Moja ciotka ma na wsi popegerowskiej sklep. Sprzedaje na zeszyt chleb,cukier, makaron i olej biednym matkom z dziećmi, które czekają na zasiłek bo niema tam żadnej pracy. Tylko podły ,wyrachowany człowiek mógłby ją ukarać. Ona ratuje ludzi przed głodem.Takie rady są do dupy!!!