Przypadki nagłego porzucenia pracy zdarzają się najczęściej wtedy, gdy zatrudniony otrzyma z innej firmy propozycję pracy z lepszym wynagrodzeniem. Oprócz wysłania dyscyplinarki dotychczasowy szef może domagać się od takiego pracownika odszkodowania.
Podstawą do takiego roszczenia będzie art. 61(1) Kodeksy pracy, który stanowi: „W razie nieuzasadnionego rozwiązania przez pracownika umowy o pracę bez wypowiedzenia na podstawie art. 55 § 1(1), pracodawcy przysługuje roszczenie o odszkodowanie. O odszkodowaniu orzeka sąd pracy”. Tak więc chcąc uzyskać odszkodowanie od pracownika, który nagle opuścił firmę, należy złożyć pozew do sądu pracy.
Jaka może być kwota takiego odszkodowania? Art. 61(2) § 1 mówi, że „przysługuje w wysokości wynagrodzenia pracownika za okres wypowiedzenia, a w przypadku rozwiązania umowy o pracę zawartej na czas określony lub na czas wykonania określonej pracy - w wysokości wynagrodzenia za okres 2 tygodni”.
Co ważne, możliwość uzyskania przedmiotowego odszkodowania nie zależy od tego, czy firma poniosła jakąkolwiek faktyczną stratę po nagłym odejściu zatrudnionego. Uzyskanie takich pieniędzy jest możliwe także, gdy pracownik nie porzucił firmy całkowicie bez wieści, ale proponował wcześniej rozwiązanie umowy, tyle że nie uzyskał na to zgody szefostwa. Potwierdza to wyrok Sądu Najwyższego z 29.04.2005 r. (sygn. III PK 2/05):„Żądanie przez pracodawcę odszkodowania na podstawie art. 61(1) Kodeksu pracy nie może być uznane za nadużycie prawa z tego względu, że pracodawca wcześniej odmówił z usprawiedliwionych przyczyn przyjęcia oferty pracownika rozwiązania umowy o pracę za porozumieniem stron”.
Źródło: "Rz"
Miałem opisywany przypadek, ale musiałem oddać całą zarobioną kwotę (brutto)! Czy to legalne? Taką umowę mieli.