Za wykorzystanie przez pracownika komputera służbowego do prowadzenia w sieci nielegalnych działań może odpowiedzieć jego pracodawca. Wszystko zależy od tego czy działalność ma bezpośrednie powiązanie z firmą, czy też jest ona prowadzona wyłącznie na użytek zatrudnionego.
Największym zagrożeniem są naruszenia prawa autorskiego. Jeśli „pirat” ściąga i użytkuje programy komputerowe, które ułatwiają mu pracę, odpowiada za to jego firma. I to niezależnie od tego czy dzieje się to bez jej zgody bądź wiedzy. Na przedsiębiorstwo spada kara wynikająca z regulacji ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione. Firma musi odpowiedzieć za wyrażenie zgody na prowadzenie takiej działalności, zaniedbanie kontroli bądź czerpanie korzyści z procederu. Grozi za to kara finansowa, konfiskata mienia albo zakaz ubiegania się o zamówienia publiczne.
W przypadku gdy działanie zatrudnionego nie jest bezpośrednio związane z jego przedsiębiorstwem sprawa wygląda trochę inaczej. Odpowiedzialność spadnie bowiem na „pirata”. Sąd ma jednak prawo orzec o przepadku przedmiotów, które posłużyły do nielegalnej działalności, nawet w przypadku gdy nie należą one do winnego. W wyniku tego firma może stracić stację roboczą oraz serwer o łącznej wartości nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Źródło: bankier.pl
W przypadku gdy działanie zatrudnionego nie jest bezpośrednio związane z jego przedsiębiorstwem sprawa wygląda trochę inaczej. Odpowiedzialność spadnie bowiem na „pirata”. Sąd ma jednak prawo orzec o przepadku przedmiotów, które posłużyły do nielegalnej działalności, nawet w przypadku gdy nie należą one do winnego. W wyniku tego firma może stracić stację roboczą oraz serwer o łącznej wartości nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Źródło: bankier.pl
Brak komentarzy
Tego artykułu jeszcze nie skomentowano. Bądź pierwszy...

