Wynagrodzenia nadal pną się w górę. Pomimo iż sektor budowlany jest tutaj liderem, na podwyżki mogą liczyć wszystkie osoby z innych zawodów.
Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, w pierwszych czterech miesiącach bieżącego roku w przedsiębiorstwach wzrosły o 8 proc. w porównaniu z tym samym okresem 2006 r.
„Firmy będą się godziły na podwyżki tym łatwiej, że pozwalają na to spore zyski. Poza tym w ostatnich latach wydajność pracy rosła szybciej niż płace, więc przedsiębiorstwa mają pewną „poduszkę” i mogą podnosić pensje” – komentuje dla „Pulsu Biznesu” Maciej Krzak, ekonomista Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan. Uważa on, że dziś siła pracowników walczących o wyższe zarobki jest większa jak wcześniej.
Bezrobocie powodowane emigracją się zmniejsza, dlatego pracodawcom coraz trudniej znaleźć pracowników. Nie da się ukryć, że pomagają w tym wyższe pensje.
Karolina Sędzimir-Domanowska, ekonomistka PKO BP przewiduje, że wzrost wynagrodzeń w całym roku wyniesie nominalnie 8,2 pro., a w budownictwie pensje będą rosły jeszcze szybciej: w skali roku o 13-15 proc.
Mogą nastąpić też zmiany w przyznawaniu podwyżek. Nie będą one dotyczyć, jak dotychczas, kierownictwa i wybranych szeregowych pracowników, ale też osób na pozostałych stanowiskach. „Zmiany zaszeregowania możliwe będą nawet kilka razy w roku, w zależności od możliwości finansowych przedsiębiorstw. Pozycja pracowników będzie się poprawiać” — uważa Karolina Sędzimir-Domanowska.
(Na podstawie: "Puls Biznesu")

