Zdecydowałeś się na freelancing. Skusiła Cię wizja większej ilości wolnego czasu. Myślałeś: „teraz popracuję sobie troszkę, napiszę dwa/trzy artykuły, zrobię kilka projektów, pomęczę się parę dni i zarobię fortunę, a później wakacje życia, pół roku na Karaibach”. Piękne marzenie. Szkoda tylko, że nierealne.
Nie wiadomo skąd wziął się ten stereotyp, że freelancer pławi się w morzu wolnego czasu. Stworzyli go, zdaje się, etatowcy, którym obca jest ta forma zatrudnienia. Oczywiście każdy chciałby pracować minimum i odpoczywać maksimum, jednocześnie przy tym zgarniając kokosy. I jeśli Ty – początkujący freelancerze również tak myślałeś, to natychmiast zejdź na ziemię! Bo freelancing to nie tylko Twoja praca, ale też styl życia.
ZLECENIE!... i kolejne, i kolejne, i kolejne
Wybierając freelancing, myślisz głównie o zarabianiu większej ilości pieniędzy. Dlatego też na początku bierzesz jak najwięcej zleceń i w zasadzie nie znasz umiaru. Jednak nie zdajesz sobie sprawy z tego, że np. artykułu na 6 tys. znaków nie napiszesz w pół godziny, a rozległego projektu nie zrobisz w jeden dzień. I tym cudownym sposobem siedzisz dzień i noc przed biurkiem zawalony zleceniami. A w Twoich oczach powoli ulega samozniszczeniu stereotyp o dużej ilości wolnego czasu.
Nie pracujesz, nie zarabiasz
Niestety, żeby utrzymać się i opłacić wszystkie rachunki, a czasem nawet coś zjeść, musisz brać jak najwięcej zleceń. Z tą różnicą, że teraz jesteś świadom ogromu pracy i ilości czasu, jaką jej poświęcasz. Zasada jest prosta – im więcej pracujesz, tym więcej zarabiasz. Najlepiej w ogóle, żebyś zmienił się w „maszynę do robienia pieniędzy”.
Początki bywają trudne
Na samym początku swej freelancerskiej kariery możesz w ogóle pożegnać się z wolnym czasem. Brak doświadczenia implikuje niższe stawki za zlecenia, a niższe stawki to więcej pracy. Żeby zarobić tak, by zabezpieczyć swój byt, musisz naprawdę ciężko pracować.
Sama praca nie wystarczy
W trosce o swoją finansową przyszłość bierzesz sporo zleceń i w pocie czoła nad nimi pracujesz. Niestety, to nie wystarczy. Aby utrzymać stały przypływ zadań, musisz zadbać o swoich klientów. Dlatego dwa razy bardziej przykładasz się do pracy, pilnujesz każdego szczegółu, wszystko robisz z największą starannością, a wówczas być może ten sam klient skorzysta ponownie z Twoich usług. Ale to wciąż za mało. Przecież tych pierwszych klientów musisz jakoś zdobyć. Dlatego promujesz siebie i swoją działalność. A zabiegi związane z promocją również pochłaniają horrendalną ilość czasu. Do tego promocja nie jest działaniem jednorazowym. To proces na stałe wpisany w byt freelancera.
Obowiązki
Ciężko i dużo pracujesz, poświęcasz cały wolny czas, jaki Ci zostaje na promocję – a to wciąż nie wszystko. Freelancing pociąga za sobą pewne obowiązki, które musisz spełnić:
- wszystkie restrykcje związane z założeniem działalności gospodarczej czyli wystąpienie o numer REGON, NIP, zgłoszenie rachunku bankowego, zgłoszenie ubezpieczeń, wszelkie rejestracje itp.;
- terminowe opłacanie podatków i składek na ubezpieczenie;
- pilnowanie terminów związanych ze zleceniami;
- częste wycieczki do różnych urzędów.
A to tylko nieliczne obowiązki. Większość z nich wychodzi dopiero w przysłowiowym „praniu”.
Dojazdy
Mieszkasz w dużym mieście i nie masz samochodu? No i tu jest pies pogrzebany. Jeździsz czasem po mieście i zdajesz sobie sprawę z tego, ile czasu zajmuje dojechanie z jednego miejsca w drugie. A gdy jest pora szczytu i tworzą się kilometrowe korki to następuje apokalipsa, bo tracisz tak cenny czas, irytujesz się, stresujesz, że nie zdążysz na umówione z klientem spotkanie. A co dopiero, gdy jesteś zmuszony wyruszyć do klienta poza miasto, w którym mieszkasz albo nawet poza granicę kraju? Zaczynasz pytać samego siebie, po cóż był Ci ten freelancing.
Dostępność
„Freelancer może wstawać kiedy chce” – w zasadzie to prawda. Ale klienci freelancera nie wstają kiedy chcą. Pracują w normalnych godzinach, najczęściej od 8 do 16, więc niestety, ale freelancer musi w tych godzinach być dostępny dla nich.
Rodzina
Posiadanie rodziny to także ciężka praca. Wie o tym każdy rodzic. Dlatego jeśli nawet zostało Ci parę wolnych minut dziennie, to niestety nie są one przeznaczone do Twojego własnego użytku. „Rodzina zawsze na pierwszym miejscu” – jak głosi znane powiedzenie. Opieka nad dziećmi, gotowanie obiadów, robienie śniadań i kolacji oraz prania, sprzątanie – te czynności pochłaniają znacznie więcej czasu niż parę minut.
hm
dodał : ~?, 18-09-2011 00:01
Myślę jako freelancer, że artykuł jest przesadzony. Po co mam być dostępny zleceniobiorcy w godzinach jego pracy? Biorę zlecenie i wiem co mam robić, wyznaczam takie terminy, żeby mi to odpowiadało, a jeśli trzeba można szybciej za odpowiedni cash. A jak się nie wyrabiam szukam podwykonawców i tyle.