Handel internetowy powinien być prowadzony zgodnie z zasadami prawa. Jednak czasami może zdarzyć się, że prawo nie jest do końca przestrzegane przez handlowców. Chodzi głównie o to, że sklepy wykorzystują istniejące luki w prawie na swoją korzyść.
E-sklepy dość często stosują praktyki umieszczania w regulaminie pewnych niedozwolonych klauzul. Jak częste są to praktyki pokazało życie.Urząd Ochrony i Konkurencji posiada rejestr, w którym znajduje się aż 2,5 tysiąca pozycji. Nie wszystkie one dotyczą handlu. Część z nich była stosowana również w bankowości, turystyce i nieruchomościach. Cały czas na bieżąco wpisywane są kolejne pozycje, które zostały uznane za niedozwolone przez UOKiK.
Do najczęstszych błędów regulaminowych do jakich dopuszczają się e-handlowcy należy brak danych rejestrowych, oraz informacji o tym czy oferta sklepu jest ofertą handlową. Często brakuje również informacji o warunkach gwarancji, jak również błędnie opisane jest prawo odstąpienia od umowy.
Bardzo często w umowach znajdują się takie niedozwolone zapisy jak na przykład: że sklep nie ponosi odpowiedzialności za opóźnienia w dostawie, które powstały z winy kuriera.
Wielu handlowców zamieszczało w swoich sklepach regulaminy, które kopiowali od swoich konkurentów bez jakiegokolwiek sprawdzania i w ten sposób często nieświadomie powielali błędy innych.
W ostatnich dniach bardzo dużo mówi się o stosowaniu niedozwolonych klauzul w e-handlu, a to za sprawą sześciu osób, które rozpętały aferę w handlu internetowym. Sprawa budzi mnóstwo kontrowersji wśród wielu osób, a zdania na ten temat są bardzo podzielone.
Sprawa dotyczy ponad 2 tysięcy e-sklepów, u których zostały dostrzeżone błędy w umowach. Pozwy w danej sprawie trafiły7 czerwca 2011 roku do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Obecnie jest ich około 600. Niektóre z nich zostały skierowane przez osoby, które nie dokonywały zakupów w danym sklepie. Głównie chodziło o to, żeby zwrócić większą uwagę na łamanie przez e-sklepy praw konsumentów. Sprawa dotyczy przede wszystkim małych placówek, co w razie przegranej przez nie w sądzie, może oznaczać dla nich koniec działalności, ponieważ trudno im będzie poradzić sobie z tak dużym obciążeniem finansowym jakie na nie spadnie.
Może lepiej powierzyć konstruowanie/sprawdzenie regulaminu sklepu specjaliście.
Czy mógłby ktoś ostatecznie rozwiać wątpliwości w temacie zwrotu produktu. Czy to prawda, że sprzedawca ma obowiązek przyjąć zwrot produktu albo chociaż zaproponować wymianę przedmiotu, jeśli ten nie został zużyty? Proszę o uregulowanie tej kwestii, bo na wakacjach bardzo często widziałem transparenty: zwrotów ni przyjmujemy, a wydają mi się one niezgodne z prawem...