Tu jesteś: Moja Firma

Standard ISO a małe firmy

dodano: 29-04-2009 - Karol Szczepański

W niniejszej pracy autor stara się przedstawić istotę standardu ISO, ze szczególnym uwzględnieniem standardu zarządzania jakością ISO 9001 oraz analizuje celowość, sensowność oraz potencjalne koszty wdrożenia niniejszego certyfikatu w małej firmie. Autor nie czerpie oraz w dającej się przewidzieć przyszłości nie będzie czerpał źródeł dochodu w branży szeroko rozumianego consultingu związanego z wdrażaniem norm ISO. Autor nie odpowiada za działania ani zaniechania podjęte pod wpływem niniejszego opracowania. Poglądy przedstawione w opracowaniu są poglądami autora.

Co to jest standard ISO?
 
Standardem ISO 9001 nazywamy międzynarodową normę tyczącą się zarządzania jakością w przedsiębiorstwie (nie tylko komercyjnym, ale także tzw. publicznym takim jak szkoła czy szpital). Nazwa pochodzi od organizacji go opracowującej: International Organisation for Stantardization - Międzynarodowej Organizacji na Rzecz Standaryzacji. W Polsce powiernikiem oraz odpowiedzialnym za dystrybucję treści normy jest członek ISO ‑ Polski Komitet Normalizacyjny. Oznaczenie ISO 9001 to w Polsce PN-EN ISO 9001:2009. Obejmuje ona kontrolę, sterowanie, zabezpieczanie oraz zarządzanie jakością w sposób zintegrowany (TQM - Total Quality Managament).

 
Co może dać wdrożenie standardu ISO małej firmie?

Można powiedzieć, że przedsiębiorstwa są poddane pewnemu szantażowi. Przedsiębiorcy oraz kadra zarządcza przekonani do wprowadzeniu standardu ISO mają dość mocne argumenty:
  • "Duży obecny lub potencjalny klient [pod szczególną presją są tu małe firmy przemysłowe - np. wytwórcy części lub półproduktów] ich firmy wdraża [lub wdrożył] standard ISO w swoich zakładach, co zmusza nas do jego wdrożenia o ile chcemy utrzymać z nim współpracę."
  • "Wymagają tego przepisy rynku na który produkujemy. Brak ISO zamknie nam możliwość eksportu do wielu krajów."
  • "Chcemy poprawić zarządzanie naszym przedsiębiorstwem oraz kontaktów z klientami."
  • "ISO jest znakiem jakości wobec czego jego obecność pozwoli nam łatwiej sprzedawać nam nasze produkty oraz rozmawiać z potencjalnymi kontrahentami."
Jak widać ISO jest wdrażane... bo inni też je mają. Działają tutaj mechanizmy stadne opisane przez Gustava LeBona. Przypomina się również uzasadnienie jakości tanich win: "Tanie wina są dobre... bo są dobre i tanie." O ISO można powiedzieć: "ISO jest dobre dla mojej firmy bo inne firmy też je mają" (przy czym jest to błędne koło bo prawie każda firma stwierdzi coś podobnego).

 
Jakie są wady standardu ISO?
  • Niska wartość samego standardu - proszę zauważyć, że przedsiębiorcy i menedżerowie umieją zarządzać swoimi firmami, a ISO im to utrudnia, a nie ułatwia. Im zależy na samej możliwości legitymowania się certyfikatem ISO, a korzyści częstokroć postrzegają jako "wątpliwe". Jeden z przedsiębiorców stwierdził nawet, że (cytat niedokładny): "W czasie audytu są zamykane pomieszczenia niespełniające norm, a po audycie wszystko wraca do normy."
  • Koszty i czas - wdrożenie ISO dla małego przedsiębiorstwa prowadzone przez firmę zewnętrzną to koszt rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych oraz czas liczony w miesiącach. Po otrzymaniu dochodzi również przygotowanie się do cyklicznych audytów. Wspaniały biznes uczyniły z tego firmy consultingowe, stąd też ich aktywny lobbing i reklamowanie ISO jako remedium na kłopoty niemal każdego przedsiębiorstwa.
  • Pośrednie przyznanie się przedsiębiorcy do bezradności. Z całą odpowiedzialnością można stwierdzić, że dobry właściciel czy menedżer firmy jest w stanie zarządzać nią korzystając z dobrych wskazówek oraz praktyk, jednak z cała pewnością nie wiążąc sobie nimi rąk.
  • Zamknięcie się na pewne rynki oraz pewne rodzaje produkcji. Według Waltera Andrew Shewharta, zwanego czasem ojcem kontroli jakości "Im wyższa jakość, tym niższy koszt" (dokładnie tak brzmiało to stwierdzenie, nie ma tu przeinaczenia!). Chyba każda osoba posiadająca odrobinę zdrowego rozsądku powie że to zwykła bzdura. Produkty chińskie są tak tanie właśnie ze względu na swoją niską jakość. Luksusowe samochody są tak drogie (także w produkcji) właśnie ze względu na swoją wysoką jakość. Przedsiębiorca chcący produkować bardzo tanie towary często niskiej jakości (bo i na takie jest popyt, czego nie zmieni niczyje święte oburzenie) po nasiąknięciu tego typu bełkotem oraz przyjęciu ISO zarzuci swój pomysł który potencjalnie był dobrą szansą na zarobek (Chińczycy nie zbudowali potęgi gospodarczej na dobrach z segmentu top‑quality... i dzięki Bogu, bo to właśnie oni dali światu masę przede wszystkim tanich produktów).

Podsumowanie

 
Przedsiębiorcom małym i średnim nie będącym zmuszonymi do przyjęcia ISO 9001 można dać dobrą radę: naprawdę nie trzeba się spieszyć i popadać w paranoję. Jakość jest w firmie dobrem które jesteście w stanie wypracowywać sami, a jej potwierdzeniem nie jest żaden certyfikat czy inny dokument, lecz zadowolenie klientów. Ponadto nic nie stoi na przeszkodzie w korzystaniu z niektórych dobrych praktyk (bo takie istnieją) systemu ISO 9001 jednocześnie nie przyjmując go w sposób formalny i nie ponosząc przykrych i ciągłych konsekwencji z jego posiadania. Tego typu taktyka wydaje się szczególnie przydatna w czasach dużej zmienności rynków, ponieważ firma zachowuje dzięki temu elastyczność.

Komentarze

ISO a życie dodał : ~Armin Empacher, 29-04-2009 08:48
Śliczny tekścik...
Kilka lat temu byłem na pewnym szkoleniu właśnie o ISO, a dotyczyło to wprowadzenia ISO 9001 m.in. w stowarzyszeniach.
Pani, nie napiszę trenerka - pozostańmy przy Pani. Więc Pani przedstawiała nam wizję wspaniałego systemu dzięki któremu wszystkie problemy się rozwiążą w zasadzie same. Zachodziłem w głowę jak coś takiego ma się sprawdzić, a przede wszystkim przynieść korzyści dla mnie kiedy pracowaliśmy w zespołach góra trzyosobowych... Pani, nazwijmy ją - kobieta podała przykład firmy gdzie dzięki ISO rozwiązano problem nieodbieranych : osoba odpowiedzialna za kontakt z klientem wychodząc do ubikacji miała obowiązek zabrać telefon (komórkę) ze sobą....
Taaak, pomysł świetny!
Nie ma to jak rozmowa w skupieniu, przy akompaniamencie... wszak szmer strumyka działa kojąco...
Przy okazji najbliższej przerwy ulotniłem się...

Ergo - wg. mnie ISO 9001 to świetny sposób na wyrwanie dotacji (lub szmalu z firmy) żeby przeprowadzić szkolenia.
W kilku osobowych zespołach czy firmach - nie ma racji bytu, po co?
Pamiętam też audyty - nie interesował ich burdel w dokumentacji (a był!), a jedynie czy na różnych drzwiach są odpowiednie nalepki i czy tablice informacyjne mają odpowiednie wymiary. Debilizm i koszmar, albo odwrotnie...
Ok, tyle wspomnienia.