• Według szacunków Ministerstwa Finansów inflacja w Polsce w marcu wyniosła 3,5%. • Według metodologii Eurostatu bezrobocie w Polsce wyniosło w lutym 7,4% (w styczniu 7,1%). Zgodnie z wyliczeniami GUS sięgnęło 10,9%.
Rynek Akcji
Polska
Tydzień na warszawskiej giełdzie rozpoczął się w dość minorowych nastrojach. Przez chwilę pod znakiem zapytania stanął los trwającej od 19 lutego tendencji wzrostowej. Jej korekta zaczęła przybierać na sile i obraz rynku uległ znacznemu pogorszeniu. Czwartkowa sesja rozwiała jednak wszelkie wątpliwości i zanegowała trzydniowy pesymizm inwestorów. Wzrosty były wręcz euforyczne. Przy bardzo dużych obrotach indeks największych spółek zyskiwał niemal 7%, a WIG prawie 6%. Optymizmem tryskały parkiety na całym świecie, ale nasz znów pozytywnie się na tym tle wyróżniał.
Na szesnaście miesięcy, licząc od listopada 2007 r. do lutego 2009 r., bilans zaledwie trzech był dodatni. Poza trwającą od lutego do maja 2008 r. konsolidacją, dominowały w tym okresie silne spadki indeksów. Każda próba wzrostu kończyła się niepowodzeniem. Można już zacząć mówić o zniechęceniu inwestorów do rynku akcji.
A to dobry znak. Marzec przyniósł wzrost indeksu największych spółek o ponad 10%. WIG zwyżkował o prawie 11%. Tak dużych wzrostów nie widzieliśmy od marca 2007 r. (znów marzec). Choć kwiecień dopiero się zaczyna i wiele się jeszcze może wydarzyć,
to początek jest wielce optymistyczny. Drugi miesiąc wzrostów z rzędu mógłby rozbudzić nadzieje i przyciągnąć na rynek większą liczbę inwestorów. Obrona dołków indeksu szerokiego rynku z początku 2004 r. zdaje się przebiegać pomyślnie i atak na okolice
30 tys. punktów w przypadku WIG i 1800-1900 punktów w przypadku WIG20 zdaje się być całkiem prawdopodobny. Chociaż, nie wdając się w zawiłości analizy technicznej, byłbym bardziej przekonany o możliwości zakończenia bessy po jeszcze jednym teście dołków i dwu-trzymiesięcznej konsolidacji. Wówczas trwały ruch w górę miałby o wiele większe szanse powodzenia. Taka bessa, jaką przeżyliśmy, nie kończy się tak łatwo.
Najsilniejsze w marcu branże to banki, których indeks zyskał ponad 19%, budownictwo, zyskujące ponad 9% i telekomunikacja, której wskaźnik wzrósł o ponad 8%. Informatyka i przemysł spożywczy tym razem nie zachwyciły, ale i w ich przypadku widoczna jest konsolidacja dająca nadzieję na poprawę koniunktury.
Warto też zwrócić uwagę, że indeksy małych i średnich spółek zyskały znacznie więcej, niż wskaźniki szerokiego rynku i największych firm. mWIG40 zyskał ponad 12%, a sWIG80 aż ponad 14%. I w ich przypadku dało się zauważyć wzrost obrotów. Jeden miesiąc solidnego wzrostu niewiele jeszcze zmienia po trwającej od kolejnych
20 miesiącach bessy. Ale to już jakiś znak, być może wskazujący, że najgorsze już
za nami.
Ostatnie dwie sesje tygodnia przyniosły prawdziwą euforię. Czwartkowe wzrosty głównych indeksów po 6-7 proc. zostały przypieczętowane w piątek zwyżką w nieco mniejszej skali, ale za to przy bardzo wysokich obrotach. To z pewnością dowód wchodzenia go gry inwestorów zagranicznych. Koncentrowały się one na walorach zaledwie kilku banków. Ten wzrost obrotów oczywiście cieszy, ale zawsze w takich przypadkach rodzi się pytanie: dlaczego jedni uważają, że opłaca się kupować papiery drożejące z dnia na dzień po kilkanaście procent, a inni, którzy je przecież w tym samym czasie sprzedają, mają zupełnie inne zdanie. I kto będzie miał rację?
Europa
Sytuacja na europejskich parkietach stanowiła kalkę tego, co działo się w Stanach Zjednoczonych. Początek tygodnia przyniósł więc spore spadki indeksów. Próbowały one jednak zwyżek, przez pierwsze dwa dni raczej mało skutecznie. Zryw nastąpił dopiero
w środę pod koniec dnia i był kontynuowany w euforyczny sposób w czwartek. Inwestorzy nie zwracali uwagi na niezbyt korzystne dane gospodarcze. Ich optymizm można było tłumaczyć nadziejami na wyniki szczytu G20, odbywającego się w Londynie. Jeśli chodziło o deklaracje dotyczące pompowania pieniędzy do światowej gospodarki, nadzieje te nie zostały zawiedzione. Czekanie na efekty tego procesu może nieść mniej optymizmu. Już w piątek indeksy nieco zredukowały swoje wartości.
Bardzo dobrze radziły sobie parkiety naszego regionu. Węgierski BUX szybko odrobił straty z poprzedniego piątku i początku tego tygodnia. Podobna sztuka udała się także Czechom.
Straty coraz bardziej dynamicznie odrabiał brytyjski FTSE, wychodząc górą
z kilkumiesięcznej konsolidacji, co może wróżyć kontynuację wzrostu. Gdyby jeszcze pojawiły się lepsze wieści dotyczące tamtejszej gospodarki, szansa na taki scenariusz byłaby większa.
USA
Amerykańskie giełdy wciąż nadają ton wydarzeniom na innych światowych parkietach. Widać to było doskonale w ubiegłym tygodniu. Bardzo mocny poniedziałkowy spadek tamtejszych indeksów (i poprzedzająca go zniżka w poprzedni piątek) zmroziły nastroje na całym świecie i postawiły pod znakiem zapytania możliwość kontynuacji trwającej od początku marca zwyżki. Kolejne sesje przyniosły poprawę nastrojów, ale bilans tygodnia (licząc od czwartku 26 marca do czwartku 2 kwietnia) był bardzo mizerny. Dow Jones zyskał 0,7%, S&P500 1%, a Nasdaq zaledwie 0,2%.
Zmienność indeksów na tym najbardziej dojrzałym z giełdowych rynków wciąż nie przestaje mnie zdumiewać. Ale to pewnie dlatego, że wciąż mam w pamięci powszechne dość opinie, głoszone nawet przez przedstawicieli władz naszej giełdy sprzed mniej więcej 15 lat, głoszące, że zmiany wartości indeksów o kilka procent w ciągu jednej sesji
są czymś wręcz nieprzyzwoitym, oznaką niedojrzałości inwestorów. Ciekawe, czy teraz, obserwując 30-40 procentowe zmiany kursów amerykańskich gigantów finansowych, zmienili zdanie.
Powody dość gwałtownych wahań nastrojów inwestorów za oceanem są wciąż
te same. Fatalne dane z rynku pracy, powracające wciąć obawy o sytuację banków i ich wyniki, krytyczny stan motoryzacyjnych gigantów. Liczba Amerykanów pozostających bez pracy i tracących ją ciągle rośnie i przybiera coraz większe rozmiary. Szefowie banków raz zapowiadają poprawę wyników, by za chwilę mówić co innego. Największe firmy motoryzacyjne, ikony amerykańskiej gospodarki ledwie się trzymają i przekonują, że nie dadzą sobie rady bez dziesiątków miliardów dolarów rządowej pomocy. Ale rząd lubiący banki nie pała sympatią do samochodowych koncernów. Ma świadomość, że wymagają poważnej restrukturyzacji, bez której będą tylko pożerać pieniądze podatników i niewiele z tego wyniknie. Szkoda, że amerykański rząd nie jest tak samo stanowczy wobec banków, bo im przede wszystkim należy się gruntowna reorganizacja.
W każdym razie po sześciu kolejnych miesiącach spadków i dla amerykańskich inwestorów zaświeciło słońce. Po marcowych zmaganiach Dow Jones zyskał niespełna 550 punktów (w lutym stracił prawie 1000 punktów). Niewiele, zważywszy, że do rzadkości nie należą sytuacje, gdy więcej wskaźnik ten zyskuje (lub traci) w ciągu jednej sesji. Podobnie wygląda sytuacja bacznie obserwowanego przez zwolenników analizy technicznej indeksu Standard&Poors 500. W marcu okazał się najmocniejszy, notując wzrost o 1%. Ale większość analityków twierdzi, że otwarta jest droga do pokonania przez ten wskaźnik magicznego poziomu 1000 punktów. Jego magia nie wynika tylko
z psychologicznego znaczenia okrągłych liczb, ale też z tego, że znajduje się on w połowie czarnej świecy, utworzonej w pierwszym tygodniu października ubiegłego roku. W ciągu tych pięciu sesji indeks stracił 200 punktów. Czarna świeca nie powinna nam jednak zaciemniać obrazu, bo trzeba mieć świadomość, że obecna zwyżka trwa już wystarczająco długo i jest na tyle silna, że należy się spodziewać jej korekty.
W dalszym ciągu zwraca uwagę dynamika wzrostu subindeksu Dow Jones Transport i względna słabość wskaźnika koniunktury firm użyteczności publicznej.
To układ charakterystyczny raczej dla hossy a nie bessy.
Azja
Na giełdach azjatyckich bilans tygodnia wypada nieszczególnie. Indeksy niewiele zwiększyły swoją wartość. Pierwsze sesji były spadkowe, dopiero od środy zaczął się wzrost, ale ponieważ musiał odrabiać początkowe straty, nie był w stanie wynieść wskaźników zbyt wysoko.
Japoński Nikkei zyskał jedynie 1,4%. Znacznie lepiej wygląda zdobycz w marcu, bo wciągu całego miesiąca indeks zyskał około 20%. O ile w tym horyzoncie wskaźnik wygląda bardzo dobrze, to patrząc z dłuższej perspektywy trudno o nadmierny optymizm. Próba odrobienia tegorocznych strat pewnie zostanie podjęta, ale czy atak na szczyt
z początku roku zakończy się powodzeniem, wcale nie jest pewne. Na samym optymizmie, czerpanym z sytuacji na innych rynkach zbyt długo bazować się nie da. Fatalny stan japońskiej gospodarki, znacznie gorszy niż innych, musi znaleźć odzwierciedlenie
na giełdzie. Wskaźniki nastrojów przedsiębiorców są na rekordowo niskim poziomie, nic więc nie zwiastuje poprawy, a tamtejsza gospodarka znana jest z tego, że każdą recesję przeżywa długo i boleśnie.
Indeks giełdy w Hong Kongu zachowuje się bardzo podobnie, jak jego japoński kolega. Znacznie lepiej radzi sobie natomiast wskaźnik parkietu w Seulu. Zdołał odrobić
z mała nawiązką spadki z tego roku, ale do zanegowania najbardziej dynamicznej fali bessy z jesieni ubiegłego roku droga jeszcze bardzo daleka.
Chińska giełda idzie tradycyjnie swoim rytmem. W mijającym tygodniu przeżywała spore wahania, ale taka już jej natura. Bilans lekko dodatni (1,5%). Ale gdy spojrzeć
na cały marzec, jest już znacznie lepiej, indeks Shanghai B-share zyskał około 23%. Pewnie zaliczy jeszcze niejedną korektę, ale marsz przynajmniej do poziomu z lipca ubiegłego roku wydaje się być niezagrożony.
Rosja
Rosyjski RTS wiernie naśladował to, co działo się na światowych (czytaj amerykańskich) parkietach. Bilans tygodnia wyszedł niemal na zero. Marcowy wzrost jest całkiem pokaźny i sięga niemal 40%. W porównaniu z początkiem roku wskaźnik jest 124 punkty, czyli 20% na plusie. To spore osiągnięcie, patrząc z perspektywy sześciu miesięcy. Gdy sięgniemy pamięcią do maja ubiegłego roku, gdy wartość indeksu sięgała niemal 2500 punktów, wrażenie jest już mniejsze. Kłopoty rosyjskiej gospodarki
i systemu finansowego mogą ujawnić się w każdej chwili w dość ostrej formie. A wówczas giełda może mocno ucierpieć. Pamiętamy nie tak dawne przerwy w jej działaniu, gdy emocje inwestorów były zbyt wielkie, by ryzykować utrzymanie ciągłości handlu przy cenach lecących w dół jak kamień. Sytuację może poprawiać lepsza koniunktura na rynku surowcowym. Jeśli cena ropy naftowej utrzyma się przynajmniej na dotychczasowym poziomie, ujawnienie problemów zostanie odroczone.
Europa
USA*
Azja
BUX 11164/11988
7,38%
DAX 4178,1/4378,05
4,79%
CAC 2839,7/2964,18
4,38%
FTSE 6344,5/6923,2
9,12%
DJIA 7924,6/7978,08
0,67%
S&P 832,9/834,38
0,18%
NASDAQ 1587/1602.63
0,98%
Hang Seng 14029,4/14545,69
3,68%
Shanghai B-Share 157/159,36
1,5%
Nikkei 8626,97/8749,84
1,42%
Tygodniowe zmiany indeksów 28.03.2009 -3.04.2009
* dane z 2.04.2009
Rynek Walutowy
Dynamika zmian na światowym rynku walutowym wciąż jest dość duża. Po potężnym umocnieniu się dolara w ostatnim tygodniu marca, euro odrobiło połowę strat. Jeszcze 23 marca europejska waluta była warta niemal 1,37 dolara, a 30 marca już tylko 1,32 dolara. W piątek około południa kurs tej pary walut znajdował się niemal dokładnie w połowie tego przedziału, na poziomie 1,34 dolara. Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że osłabienie wspólnej waluty jest nieuniknione. Na taki scenariusz wskazywała perspektywa obniżenie stóp procentowych w eurolandzie o 0,5 punktu procentowego. Gdy okazało się, ku zaskoczeniu niemal wszystkich, że Europejski Bank Centralny zdecydował się na redukcję o 0,25 punktu procentowego, euro natychmiast się umocniło. Na wyjaśnienie tego, co się będzie działo między tymi dwoma kluczowymi walutami trzeba będzie trochę poczekać. Długoterminowa tendencja przemawia
na korzyść dolara, w krótszej perspektywie jego umocnienie takie pewne wcale nie jest.
Na zmianach na światowym rynku sporo zyskała nasza waluta. Końcówka poprzedniego tygodnia i początek mijającego, były dla złotego niepomyślne.
W poniedziałek, 30 kwietnia za dolara trzeba było płacić niemal 3,6 zł. W piątek rano już tylko niecałe 3,3 zł. Różnica sięgająca 30 groszy, czyli około 8% w skali tygodnia to już całkiem sporo. Na tyle, by od piątkowego południa, doszło do niewielkiej korekty.
Bardzo podobna była sytuacja naszej waluty w stosunku do euro. W poniedziałek za wspólną walutę trzeba było płacić ponad 4,7 zł, w piątek rano niespełna 4,4 zł. Z 3,12 zł do 2,88 zł staniał też frank i choć około południa w piątek kosztował 2,92 zł, to groźba przekroczenia poziomu 3 zł została chyba na pewien czas zażegnana. Naszej walucie pomaga fakt, że mimo obniżania prognoz wzrostu PKB przez międzynarodowej instytucje finansowe, nasza gospodarka prezentuje się na tle innych całkiem dobrze.
Kursy NBP 3.04.2009 r.
USD
EUR
CHF
100 JPY
Kupno 3,2980 zł Sprzedaż 3,3646 zł
Średni 3,3805 zł
Kupno 4,4369 zł
Sprzedaż 4,5265 zł
Średni 4,4895 zł
Kupno 2,9123 zł
Sprzedaż 2,9711 zł
Średni 2,9471 zł
Kupno 3,3259 zł
Sprzedaż 3,3931 zł
Średni 3,4063 zł
Rynek Surowców
Od połowy lutego systematycznie pnie się w górę cena ropy naftowej. Zwiększyła się w tym czasie o około 13 dolarów na baryłce, czyli o niemal jedną trzecią. Wzrost przerywany jest sporymi korektami, ale tendencja wydaje się mieć trwały charakter. Będzie ona wzmacniana przez każdy sygnał poprawy sytuacji w globalnej gospodarce. Mieliśmy tego przykład w czwartek, gdy w reakcji na domniemane pozytywne skutki obrad G20, czyli grupy najbardziej rozwiniętych państw świata, cena ropy skoczyła o 8%.
Na wartości zyskuje miedź. Korekta wzrostów nie była zbyt wielka i notowania szybko powróciły powyżej poziomu 4000 dolarów za tonę. Nic nie wskazuje na to, by miały spaść, więcej argumentów przemawia raczej za wzrostami.
Jeszcze pod konie ubiegłego tygodnia całkiem nieźle trzymała się cena złota. Za uncje tego metalu trzeba było płacić około 960 dolarów. Gdy tylko atmosfera na giełdach papierów wartościowych zaczęła się poprawiać, notowania kruszcu poszły
w dół, w czwartek w ciągu dnia osiągając nawet 895 dolarów. Ujemna korelacja między rynkami akcji a ceną złota od początku tego roku jest niemal modelowa. Jeszcze w pierwszej połowie stycznia spadały jednocześnie i giełdowe indeksy i złoto. W drugiej części miesiąca tendencje na tych dwóch rynkach rozjechały się. Gdy pod koniec lutego Dow Jones zbliżał się do dołka, cena złota osiągała szczyt, na poziomie przekraczającym nieco 1000 dolarów za uncję. Przez większą część marca notowania złota stabilizowały się wokół 930 dolarów, ale już widać było nerwowość i próby schodzenia w pobliże 900 dolarów. Jeśli rynki akcji nadal będą zwyżkować, złoto w krótkim terminie może jeszcze tanieć. Nie wydaje się jednak, by jego cena mogła zejść poniżej 840 dolarów. Na niekorzyść złota może działać zapowiedź ewentualnej sprzedaży części zapasów złota z zasobów Międzynarodowego Funduszu Walutowego, jeśli zajdzie potrzeba pozyskania przez tę organizację środków na wspieranie globalnej gospodarki. Krótkoterminowo zapowiedź ta nie zrobiła wrażenia na inwestorach i po silnym czwartkowym spadku
w piątek złoto lekko drożało.
Ropa Brent
Złoto
52,3 dol/baryłka 1,53%
905,5 dol/uncja -1,82%
Wieści z rynku
Nie zabraknie pieniędzy na „Rodzinę na swoim”
Ewa Balicka-Sawiak, rzecznik Banku Gospodarstwa Krajowego, który obsługuje rządowy program wspierania budownictwa mieszkaniowego zapewnia, że nie zabraknie pieniędzy na jego realizację. Wśród części analityków pojawiły się takie obawy, gdy okazało się, że program dopłat do kredytów cieszy się coraz większą popularnością.
Od 1 kwietnia na korzyść chętnych do kupna mieszkania zmieniają się tzw. wskaźniki przeliczeniowe metra kwadratowego mieszkania.
Banki już nie chcą zmieniać umów ale podwyższają opłaty
Po rozgłosie, jaki prasa nadała próbom renegocjowania umów kredytowych
z niektórymi klientami przez część banków, problem przestał istnieć. Banki wycofały się
z tego typu praktyk. Teraz jednak coraz częściej piętnowane są za podnoszenie opłat
i prowizji od różnego rodzaju usług, świadczonych klientom.
Złote certyfikaty sprzedane
Powodzeniem zakończyły się zapisy na certyfikaty inwestycyjne serii I oferowane przez Inwestor Gold Fundusz Inwestycyjny Zamknięty. Do 30 marca fundusz przydzielił
4 179 certyfikatów 112 osobom o łączne wartości prawie 6,4 mln zł. W ostatnich dniach marca cena złota na światowych rynkach spadła do około 900 dolarów za uncję. Powodem spadku była poprawa sytuacji na giełdach papierów wartościowych. Jednak można przypuszczać, że cena tego kruszcu nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa i nie jest wykluczone, że ponownie zaatakuje poziom 1000 dolarów za uncję.
Świat Zysków z PZU Życie
PZU Życie uruchamia V subskrypcję lokaty strukturyzowanej Świat Zysków. Lokata ma formę polisy ubezpieczeniowej z gwarancją zwrotu zainwestowanego kapitału
i możliwością wcześniejszego wycofania wpłaconych środków. Daje ona szanse na zysk niezależnie od sytuacji na rynkach, czyli pozwala zarabiać i na spadkach i na wzrostach cen surowców.
Kalendarium wydarzeń nadchodzącego tygodnia
6.04.2009-10.04.2009
Przedświąteczny tydzień jest nieco uboższy w informacje i wydarzenia, niż poprzednie. Istotne znaczenie będą mieć dane dotyczące dynamiki sprzedaży detalicznej w krajach strefy euro za luty, które poznamy w poniedziałek, a następnie wtorkowe informacje o PKB eurolandu za IV kwartał ubiegłego roku. Lokalny wpływ na rynki mogą mieć dane dotyczące produkcji przemysłowej w Wielkiej Brytanii (wtorek) oraz zamówień w niemieckim przemyśle (środa) i czwartkowa publikacja informacji o produkcji przemysłowej w Niemczech za luty. Emocji nie będzie więc zbyt dużo, ale i odpoczynek po licznych wrażeniach też inwestorom się należy.
Poniedziałek, 6 kwietnia
Czechy
- 9.00 bilans handlu zagranicznego w lutym (poprzednia wartość 3,46 mld CZK)
Euroland
- 10.30 publikacja indeksu Sentix na kwiecień, obrazującego ocenę sytuacji na rynku przez inwestorów (poprzednia wartość -42,7 pkt.)
- 11.00 inflacja na poziomie producentów (PPI) w lutym (poprzednia wartość -0,8 proc. miesiąc so miesiąca, -0,5 proc. rok do roku)
- 11.00 sprzedaż detaliczna w lutym (poprzednia wartość 0,1% miesiąc do miesiąca, -2,2% rok do roku)
Wtorek, 7 kwietnia
Węgry
- 9.00 produkcja przemysłowa w lutym (poprzednia wartość 2,5% miesiąc do miesiąca, -21% rok do roku)
Japonia
- decyzja Banku Japonii w sprawie stóp procentowych (obecna wartość 0,1%)
Wielka Brytania
- 10.30 produkcja przemysłowa w lutym (poprzednia wartość -2,6% miesiąc do miesiąca, -11,4% rok do roku)
Euroland
- 11.00 dynamika PKB w IV kwartale (prognozowana wartość -1,5% kwartał do kwartału, -1,3% rok do roku, poprzednia wartość -0,2% kwartał do kwartału, 0,6 % rok do roku)
Środa, 8 kwietnia
Czechy
- 9.00 stopa bezrobocia w marcu (poprzednia wartość 7,4% rok do roku.)
Węgry
- 9.00 bilans handlu zagranicznego w lutym
Niemcy
- 12.00 zamówienia w przemyśle w lutym (poprzednia wartość -8% miesiąc do miesiąca, -37,9% rok do roku)
USA
- 13.00 dynamika liczby wniosków o kredyt hipoteczny (poprzednia wartość 3%)
- 16.00 zapasy hurtowników w lutym (poprzednia wartość -0,7% miesiąc do miesiąca)
- 16.30 zmiana zapasów paliw
- 20.00 publikacja protokołu z posiedzenia Fed
Czwartek, 9 kwietnia
Niemcy
- 8.00 inflacja na poziomie konsumentów (CPI) w marcu (poprzednia wartość -0,1% miesiąc do miesiąca, 0,5% rok do roku)
- 12.00 produkcja przemysłowa w lutym (poprzednia wartość -7,5% miesiąc do miesiąca)
Czechy
- 9.00 inflacja na poziomie konsumentów (CPI) w marcu (poprzednia wartość 0,1% miesiąc do miesiąca, 2% rok do roku)
Wielka Brytania
- 10.30 bilans handlu zagranicznego w lutym (poprzednia wartość -7,745 mld funtów)
- 10.30 inflacja na poziomie producentów (PPI) w marcu (poprzednia wartość 0,1% miesiąc do miesiąca, 3,1% rok do roku)
- 13.00 decyzja Banku Anglii w sprawie stóp procentowych (obecna wartość 0,5%)
USA
- 14.30 ceny eksportu (poprzednia wartość -0,1%) i importu (poprzednia wartość -0,2%) w marcu
- 14.30 liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych
Piątek, 10 kwietnia
Japonia
- 1.50 publikacja protokołu z posiedzenia Banku Japonii
Francja
- 8.45 inflacja na poziomie konsumentów (CPI) w marcu (poprzednia wartość 0,4% miesiąc do miesiąca, 0,9% rok do roku)
- 8.50 produkcja przemysłowa w lutym (poprzednia wartość -3,1% miesiąc do miesiąca, -13,8% rok do roku)
Węgry
- 9.00 inflacja na poziomie konsumentów (CPI) w marcu (poprzednia wartość -1% miesiąc do miesiąca, 3% rok do roku)
Prognozy na przyszły tydzień
Trwająca od kliku tygodni poprawa sytuacji na giełdach nabiera cech trwałości. Tendencja wzrostowa na warszawskiej giełdzie przeszła pomyślnie drugą z rzędu korektę, w trakcie której rodziły się już obawy związane z utrzymaniem się dobrej koniunktury. Dwie ostatnie sesje tygodnia zdecydowanie przechyliły szalę na korzyść kupujących akcje. Dynamika czwartkowych wzrostów była imponująca, a fakt, że w piątek, wbrew nienajlepszej atmosferze na europejskich parkietach, nie nastąpiła realizacja zysków, przemawia za siłą popytu. Trzeba liczyć się z korektą tych wzrostów w nadchodzącym tygodniu, jednak wszystko wskazuje na to, że mamy szanse na odrobienie tegorocznych strat.