Polska posiada odpowiednie warunki do uprawiania aktywnie sportów wodnych, między innymi spływów kajakowych. Posiadamy mocno rozwiniętą sieć rzeczną, a na dodatek nasza „kraina wielkich jezior”, jak śmiało można nazwać Mazury, jest imponująca. Z tego względu pomysł otwarcia firmy zajmującej się organizacją spływów kajakowych może być sposobem na biznes. Dzięki niemu można zarabiać całkiem sporo, ale należy pamiętać, że spływy kajakowe są biznesem obarczonym sezonowością.
Raczej nikt nie odważy się spływać rzekami czy na jeziorach w czasie mroźnej zimy. Najczęściej organizacja spływów kajakowych ma miejsce latem i wtedy można na takim biznesie zdecydowanie najwięcej zarobić.
Pomysł biznesowy
Organizacja spływów kajakowych jest pomysłem na biznes w dziedzinie turystyki. Jeśli mamy w sobie żyłkę podróżnika, a na dodatek potrafimy doskonale organizować swój własny czas, czy czas wolny naszych najbliższych, najprawdopodobniej dobrze sprawdzimy się w roli przedsiębiorcy organizującego spływy kajakowe. Wśród wielu różnych mniej, lub bardziej aktywnych rozrywek w czasie lata w Polsce, spływy kajakowe jeszcze nie są aż tak rozpowszechnione. Jest to wspaniała przygoda, zapewniająca relaks, połączony z aktywnością dla ciała. Obcowanie z niekiedy dziewiczą przyrodą terenów nadrzecznych czy przy jeziornych, jest przeżyciem wartym zapamiętania. Jeśli w ten sposób będziemy promować biznes kajakowy, mamy sporą szansę na to, że nasz pomysł na prowadzenie przedsiębiorstwa okaże się przysłowiowym „strzałem w dziesiątkę”.
Pierwsze kroki do założenia firmy
Rozeznanie się w rynku powinno być pierwszym krokiem na drodze do otwarcia firmy zajmującej się organizacją spływów kajakowych. Jeśli mieszkamy w dalekiej odległości od spływnych rzek czy jezior, mamy niewielkie szanse na to, aby zainteresować innych spływami kajakowymi. Z resztą, zawiązanie współpracy z właścicielami przystani kajakowych, przewodnikami i instruktorami pływania na kajakach, będzie zbyt kosztowne, aby nasz biznes mógł przynosić zyski. Podobnie jest w przypadku, gdy mieszkamy nad największymi w Polsce jeziorami, tj. w sercu Mazur, gdzie firm zajmujących się organizacją spływów kajakowych jest bardzo wiele. Zanim więc przystąpimy do rejestracji działalności gospodarczej i zgłoszenia jej do odpowiednich urzędów, prześledźmy, czy biznes kajakowy w miejscu naszego zamieszkania będzie opłacalny.
Umiejętności
Otwarcie działalności polegającej na organizacji spływów kajakowych wymaga od przedsiębiorcy, bądź też zatrudnianych przez niego osób, wszechstronnej znajomości rzek i jezior, w obrębie których są organizowane spływy. Najlepiej by było, aby osoba organizująca spływy kajakowe samodzielnie przepłynęła każdą z oferowanych przez siebie tras spływów, przy zróżnicowanej pogodzie i w różnych modelach kajaków. Takie przetestowanie tras da firmie wiele informacji na temat tego, co może zaskoczyć klientów podczas zorganizowanego spływu. Dodatkowo, wymagane jest posiadanie umiejętności pływania i elementarnych zasad pierwszej pomocy lekarskiej.
Współpraca
Nie tylko musimy wybadać zainteresowanie spływami w naszej okolicy, ale jednocześnie zastanowić się, jaka będzie proponowana trasa lub trasy spływu. Należy przemyśleć, gdzie grupa turystów korzystająca z naszych usług będzie nocować. W tym celu dobrze jest zawiązać współpracę z właścicielami miejsc biwakowych lub pól namiotowych.
Kolejnym punktem przy organizacji biznesu polegającego na spływach kajakowych, jest wynajęcie dobrej kadry instruktorskiej. Można skorzystać z zewnętrznej szkoły, na zasadach outsourcingu czy ścisłej współpracy, albo też samodzielnie zatrudnić instruktorów posiadających określone umiejętności, potwierdzonymi odpowiednimi dokumentami.
No chyba delikatna przesada z ceną za przyczepę do jakaków. Na allegro spokojnie kupimy za 3000 używaną, a za 5000 nową. Tak samo 25 tys. za busa - na Mazurach wszyscy przewożą starymi transporterami po 10tys. bo po co komu lepsze. Także wyliczenia klapa.
A czy przypadkie na pięknych polskich terenach nie ma przesycenia tymi usługami? Z tego co się orientuję na Mazurach jest tych szkółek bardzo dużo, a o miejsca dla takich spływów jak Krutynia może być ciężko. Jak dla mnie koszty za duże do potencjalnego ryzyka. A niech tak jak napisał lest ktoś się utopi lub uszkodzi zdrowie...
Ale zapomniano napisać, że trzeba jeszcze postarać się o zezwolenie organizarora turystyki i zapłacić haracz do ubezpieczalni, tzn OC organizatora.
Potem trzeba się nauczyć prawa turystycznego i przeczytać parę tysięcy zakazanych przez UOKiK klauzul zakazanych, bo tę nowo powstałą firmę zaraz jakiś urzędnik lub prawnik puści z torbami.