Tu jesteś: Marketing i Reklama

Od kiedy Google zmieniło marketing... od nieświadomości, przez eksperymenty po ‘know how’

dodano: 12-08-2011 - Adriana Krawiec

Marketing to nieodłączny element sprzedaży produktów. Do niedawna bazował jeszcze na tradycyjnych formach przekazu, dziś wszelkie kampanie offline są uzupełniane o te online. Wciąż jednak dla wielu firm marketing internetowy to hasło znane tylko z teorii, zazwyczaj kojarzone z posiadaniem strony internetowej lub bloga. Niestety jeśli wraz z umieszczeniem w sieci dokumentu w HTMLu nie idą żadne inne działania marketingowe, strona tonie w zalewie internetowych informacji. Inwestycje w know-how z zakresu e-marketingu to gwarancja, że firma obrała dobry kurs.

Firmy wciąż nie mają świadomości po co buduje się stronę internetową
Do niedawna by zapewnić sobie efektywne relacje biznesowe wystarczyły wizytówki. Wizytówką z czasem zaczęły stawać się witryny korporacyjne firm. W dobie WEB 2.0 służą już jako aktywny kanał komunikacji z klientami, partnerami biznesowymi i kontrahentami. W cyberprzestrzeni nawet najmniejsza firma, może być postrzegana jako firma o wysokim prestiżu, jeśli tylko posiada dopracowaną stronę internetową. Niestety niska świadomość marketingu internetowego jest dziś ogromnym problemem wielu polskich firm, zwłaszcza z sektora MSP, uniemożliwiającym zdobycie rynkowej przewagi konkurencyjnej. I to nawet w sytuacji, kiedy oferowane przez nie usługi i produkty znacznie przewyższają te konkurencji. Jak pokazują badania przeprowadzone przez TNS OBOP na zlecenie marki 1&1 zajmującej się hostingiem stron internetowych, wciąż dużaczęść polskich małych i średnich firm nie uświadamia sobie korzyści z założenia strony internetowej, tym bardziej - z marketingu internetowego. Nie dziwi więc raport HBI Polska „Rzeczpospolita Internetowa w 2011 roku”, a ten jest zatrważający. Dlaczego? Bo blisko 60% jednoosobowych firm nie posiada strony internetowej, ani nawet najprostszej wizytówki w sieci.Przedsiębiorcy wcale też nie obawiają się, że brak strony internetowej może wiązać się z utratą potencjalnych klientów. Aż 8 na 10 z nich udzieliło w sondażu TNS OBOP takiej właśnie odpowiedzi. Wyniki te są alarmujące, bo dziś zanim klient odwiedzi firmę najpierw sprawdza w sieci co ta ma mu do zaoferowania, porównuje ceny, sprawdza opinie na jej temat – mówi Artur Maciorowski, specjalista z dziedziny marketingu internetowego, od kilkunastu lat prowadzący projekty doradcze w zakresie e-marketingu dla firm, obecnie trener Q Akademii.
 
Google uchronił nas przed powodzią informacyjną
Posiadanie strony internetowej to zaledwie góra lodowa w oceanie możliwości, jakie stwarza nam Internet. Jeszcze kilka lat temu mówiło się: Albo jesteś w sieci, albo cię w ogóle nie ma, dziś w erze Google mówi się: Albo jesteś w sieci w pierwszej 10 albo nie istniejesz wcale. I wiele biznesów – tak stacjonarnych, jak i internetowych ukryta jest w pajęczynie danych. Odnaleźć je można po adresie strony, a tych przybywa – wcale nie z dnia na dzień, dziś to już kwestia minut. Przed informacyjną powodzią uchronił nas wynalazek programów robotów – między innymi wyszukiwarki Google. W dobie Google mówi się też, że przekaz nie trafia do przypadkowych odbiorców, bo internauta wie czego szuka w sieci. I w tym tkwi cały sekret marketingu internetowego – chodzi o to, by internaucie dostarczyć potrzebne mu informacje i je odpowiednio wyeksponować. Wiedza o tym, czego klient może chcieć się dowiedzieć o danym produkcie tkwi wewnątrz firmy – w osobach handlowców, dyrektorów zarządzających. Wiedzę o tym, jak te informacje wyeksponować powinien mieć dział marketingu firmy – mówi Marcin Gieracz, CEO&Strategic Director w agencjach Rubikom Strategy Consultants oraz Movedo Lifestyle Communication. Bardzo często jednak stanowiska w tym dziale powierzane są asystentom prezesa i handlowcom, którzy nie są i nie muszą także być wybitnymi znawcami Internetu, a wszelkie inwestycje w działania e-marketingowe traktują jako dodatkowe, zbędne koszty, na których skupiać się nie warto, bo wszak ważniejszy jest produkt. Jeśli marketerzy są skłonni twierdzić, że nie warto zawracać sobie głowy marketingiem internetowym, to po co w ogóle tworzyć serwis internetowy firmy? – Już dziś zrezygnujmy z niego – firma będzie miała mniej zmartwień i mniej klientów… Tylko działania z zakresu marketingu internetowego zwiększają szanse trafiania na naszą stronę. Niestety, Internet potrafi być trudnym narzędziem, co wynika głównie z jego permanentnego rozwoju. Pracownik odpowiedzialny za marketing w firmie nie zawsze ma czas, by na bieżąco śledzić aktualne trendy i zgłębiać tajniki potencjalnych możliwości sieci. Stąd popularność różnego rodzaju szkoleń z dziedziny e-marketingu. Dziś jeśli będziemy stawiać tylko na konwencjonalne podejście do sprzedaży – przegramy, bo na rynku, zwłaszcza MSP, firm oferujących te same usługi, jest cała masa. Także wszelkie projekty innowacyjne nie mają szansy trafić do ogólnej świadomości bez inwestycji w e-marketing.
 
Marketing się zmienia, bo zmienia się świat komunikacji wokół nas. Firmy, by osiągnąć dominację rynkową muszą nauczyć się nowych narzędzi i zrozumieć, że marketing internetowynie jest odpowiednikiem tradycyjnego marketingu, tyle że w Internecie. Reklama "pay per click", reklama banerowa, email marketing, affiliate marketing, reklama interaktywna, optymalizacja stron, blog marketing, buzz marketing, product marketing i blogowanie to tylko niektóre z jego narzędzi, które stwarzają firmom nieograniczone wręcz możliwości dotarcia z komunikatem do klienta. Na ile wykorzystywane w firmach z sektora MSP? Otóż prawie wcale lub jeśli nawet - to tylko nieznaczna ich część – uważa Artur Maciorowski. A innowacja w biznesie postępuje. Co więcej, współczesny klient nie jest już tak lojalny i chce mieć dane o produkcie możliwie szybko i bez specjalnych o to zabiegów –dodaje Maciorowski.Dlaczego więc sektor MSP nie wykorzystuje możliwość jakie daje sieć do prowadzenia kampanii marketingowych? Powodów takiego stanu rzeczy jest wiele: błędne wyobrażenie o kosztach e-marketingu, nieznajomość technik obowiązujących w świecie e-marketingu, niechęć do działań innowacyjnych. Wszystkie te jednak ogniskują się wokół głównego winowajcy - braku know-how. Skąd go więc brać? Jeśli nie z wewnątrz, to z zewnątrz firmy – na przykład z popularnych ostatnio szkoleń. E-marketing nie jest wiedzą tajemną i przy odrobinie chęci i inwestycji w odpowiednie szkolenie z praktykami, których część teoretyczna ogranicza się do niezbędnego minimum, można nauczyć się tworzyć efektywne kampanie interaktywne oraz dobierać do nich odpowiednie nośniki.
 


Brak komentarzy

Tego artykułu jeszcze nie skomentowano. Bądź pierwszy...