Tu jesteś: Finanse

O doradcach finansowych słów kilka

dodano: 14-04-2010 - Karol Szczepański

Reformę sektora finansowego połączoną z reformą systemu emerytalnego można uznać za co najmniej częściową zmianę na gorsze. Główny powód tak złej oceny sytuacji można opisać dwoma słowami: doradcy finansowi.

Sektorami banków, ubezpieczeń oraz funduszy inwestycyjnych co jakiś czas wstrząsają informacje słusznie uderzające w ich wiarygodność ‑ zazwyczaj mają one źródło w działalności ich front people - cynicznych i zazwyczaj niedouczonych sprzedawców produktów finansowych (na przykład jednostek uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych, kredytów wszelkiego rodzaju, lokat bankowych) zwanych doradcami finansowymi.

Porady tych osób polegają na nachalnym namawianiu do zakupu danego produktu. Namowy niniejsze popierane są zazwyczaj uśmiechem oraz pseudoelokwencją sprzedającego plus masą broszur, prezentacji i wykresów nie dostarczających wartości poznawczej, a jedynie urabiających klienta. Cel jest jeden - wcisnąć klientowi kredyt hipoteczny, produkt strukturyzowany czy wymóc zmianę otwartego funduszu emerytalnego. Młodym (i starym) wilkom mogącym poudawać finansistów jest obojętne czy produkt jest korzystny dla klienta. Produkt ma zostać sprzedany - gdy to się stanie, kończy się odpowiedzialność doradcy, a zaczyna jego zarobek, czyli prowizja. O tym naturalnie doradca nie powie na wstępie, chyba że naprawdę mocno ciągnięty za język. Tym bardziej nie powie że będzie najmocniej zachwalał produkt od którego rzeczona prowizja będzie najwyższa.

Dlaczego wysokość prowizji (siła zachwalania) od sprzedaży danego produktu nie musi iść w parze z jego jakością? Mechanizm jest względnie prosty. Na rynkach finansowych obwiązuje swego rodzaju kolejność dziobania. Prześledźmy to na pewnym dość uproszczonym przykładzie: powiedzmy że prawdziwi profesjonaliści (wierchuszka instytucji finansowych) przewidują (a ściślej grają) fakt że dana waluta obca będzie traciła na wartości względem złotego. Naturalnie będą oni sprzedawać tą walutę a kupować złotówkę (istnieje na to wiele sposobów: przede wszystkim konwersja swoich zobowiązań na tą walutę). Gdy mająca się osłabić waluta obca będzie wciąż jeszcze relatywnie droga w stosunku do waluty krajowej, o interesu dopuszczeni zostaną najlepsi klienci danej instytucji (korzystający z usług wealth managament oraz asset managament). Z czasem moda kształtuje się wśród szeroko pojętych zwykłych ludzi. Sami pytają o przewalutowanie swoich kredytów inwestycyjnych czy hipotecznych na daną walutę obcą... zgodnie z zasadą że ostatnich gryzą psy. Pod koniec fali osłabienia waluty (gdy zorientowani w temacie zaczynają ją odkupować), ktoś musi ją sprzedać. Dobrze w roli dostarczycieli kapitału spisuje się tak zwana ulica mamiona obietnicami szybkiego zarobku którego czynniki ryzyka są opisane drobnym druczkiem. Wtedy czas na gwałtowne umocnienie waluty obcej względem krajowej.
 
Brzmi znajomo? Analogicznie wygląda to w wypadku funduszy akcyjnych (czyli akcji), lokat bankowych (czyli stóp procentowych), surowców... mechanizm jest zawsze ten sam, zmieniają się jedynie narzędzia i czas trwania cyklu
Kto i na czym zostanie urobiony tym razem?...



Komentarze

doradcy finansowi [1] dodał : ~moni, 15-04-2010 11:05
Artykuł jest tak jednostronny ,że aż czuję się urażona takim osądem. To prawda ,że większość instytucji każe nam się nazywać doradcami i jest to tytuł trochę na wyrost, ale czy uważa Pan( autor artykułu) że klient kupi ode mnie polisę drożej niż u konkurencji? To rynek dyktuje nam co mamy sprzedawać czy to będzie produkt firmy X,Y czy Z. Mam wrażenie ,że pisze Pan o osobach pracujących w systemach MLM mających w ofercie jeden produkt jednej firmy, albo o Pani w okienku bankowym polecająca fundusze inwestycyjne nie mając pojęcia o czym mówi. Jeżeli ja mam w ofercie produkty 11 firm, to nie muszę nikomu nic na siłę wciskać, i paradoksalnie ostatnio dużo piszę polis komunikacyjnych firmy ,która mi najmniej płaci - ale jest najkorzystniejsza dla klienta.....
doradcy finansowi [1] dodał : ~pablo, 14-04-2010 11:35
Artykuł na zamówienie! Jednostronny i obiektywny inaczej. Dlaczego w artykule nie ma mowy o takich doradcach, którzy pozwalają zaoszczędzić czas poprzez dobór oferty, skompletowanie dokumentów i załatwienie formalności okołokredytowych...? A najważniejsze jest to, że prowizję dla doradców wypłacają banki na mocy wewnętrznych umów i to, że WARUNKI KREDYTOWE DLA KLIENTA SĄ IDENTYCZNE zarówno w przypadku wnioskowania bezpośrednio w banku i u doradcy. Wyjątkiem są hieny, które występują w każdej branży żerujące na niewiedzy klienta.
komentarz 1 [1] dodał : ~martinez, 14-04-2010 09:42
Czyżby autor artykułu miał "przyjemność" skorzystać z doradztwa jakiegoś pseudo-doradcy ;-)))

Ogólne przesłanie jest jasne: większość osób na front-offisie to bardzo niedouczeni sprzedawcy z "przyklejonym uśmiechem".

Jak w każdym przypadku, istnieją z pewnością również wyjątki od reguły ...
Kilka takich wyjątków znam .