Początkowo wystarczało stworzyć prostą wizytówkę – stronę w html, na której znajdowała się nazwa firmy, branża, adres i telefon. Czasem dodawano jeszcze adres e-mailowy. Z czasem strony www zaczęły być coraz bardziej rozbudowane, a dodatkowo pojawiły się różnego rodzaju bannery, pop-upy i skyscrapery. Były one często oceniane przez Internautów jako denerwujące, ale równocześnie ich skuteczność była wysoka. Zwiększająca się ilość reklam spowodowała jednak, że z czasem bannery zaczęły tracić swoją skuteczność, a strona www z wieloma informacjami stała się standardem, a nie wyróżnikiem. To zmusiło firmy do poszukiwań nowych, mniej znanych, mniej popularnych form komunikacji i promocji, które mogą być jeszcze na tyle świeże, na tyle nowe, aby zwrócić uwagę.
Wśród nowych trendów widać mocno odciśnięty znak Web 2.0 oznaczający tworzenie społeczności oraz interakcję z użytkownikami. Na tej bazie wyrasta coraz więcej blogów korporacyjnych i produktowych, które są bardzo dobrym narzędziem, szczególnie w komunikacji z młodymi klientami. Pozwalają one na lżejszy ton, dają także możliwość bardzo szybkiej reakcji na zmieniającą się rzeczywistość (co jest szczególnie ważne w momencie wystąpienia kryzysu). Jeśli dodatkowo istnieje możliwość umieszczania komentarzy, to stają się one formą rozmowy i dają możliwość słuchania swoich klientów. Przy odpowiedniej popularności bloga i zbudowaniu zaufaniu do niego, można nawet pokusić się o różnego rodzaju burze mózgów, które podpowiedzą firmie nowe rozwiązania, ulepszenia dotychczasowych produktów, albo po prostu wskażą błędy.
Blogi firmowe najczęściej prowadzone przez same szefostwo, albo pracowników PR/marketingu, ale nierzadko firmy sięgają także po agencje PR, agencje marketingowe, albo wynajmują doświadczonych blogerów. Jeśli w ramach firmy nie ma osoby, która ma lekkie pióro i czas, by zająć się publikacjami, jest to najlepsza z możliwych decyzji.
Innym trendem nowoczesnego marketingu jest współpraca z blogerami, na podobnych zasadach jak z dziennikarzami – poprzez nawiązywania i utrzymywanie kontaktów, poprzez przesyłanie ciekawych informacji związanych tematycznie z danym blogiem. Jest to bardzo skuteczna metoda, szczególnie w przypadku blogerów mających dużą poczytność i cieszących się szacunkiem wśród swoich czytelników.
Jeszcze inne firmy decydują się na wykupienie wpisów na swój temat lub na temat konkretnego produktu u zainteresowanych taką współpracą autorów (zrzeszonych np. w Krytycy.pl). W takim przypadku jednak post zawsze powinien być oznaczony jako promocyjny lub sponsorowany, więc automatycznie sporo traci ze swojej siły oddziaływania.
Kolejnym krokiem (bądź wcześniejszym – w zależności od firmy i branży) są własne fora dyskusyjne, które z czasem zamieniają się w społeczności skupione wokół pewnych firm/produktów. Podobnie jak komentarze blogowe mogą służyć do rozmów, poznawania opinii o nowych produktach, o pomysłach firmy, o proponowanych zmianach. Pozwalają również wzmacniać lojalność wobec marki – dając możliwość targetowanych konkursów i łatwość tworzenia klubów lojalnościowych.
Kolejnym trendem jest wykorzystywanie „drugiego życia”, jakie chętnie wiodą użytkownicy Internetu, przy równoczesnym silnym połączeniu wirtualizacji i „realu”. Ładna strona www to już za mało – Internauci cały czas szukają czegoś więcej – zdjęć, fasad, twarzy – elementów, które świadczą o tym, że za wirtualnym adresem i grafiką znajdują się prawdziwi , godni zaufania ludzie. Poprzez takie działania przede wszystkim zwiększa się świadomość marki przy równoczesnym zachowaniu wiarygodności firmy (co jest szczególnie ważne w przypadku usług i handlu przez Internet). Narzędziem do takich działań staje się serwis SecondStreet.pl, który wirtualizując główne handlowo-usługowe ulice polskich miast, pozwala każdej firmie na pokazanie swojej witryny, na lokację w realnym miejscu i otoczeniu, do którego każdy może przyjść i „dotknąć”. Dzięki realizmowi i lokalnej, a równocześnie globalnej prezentacji, znacznie zwiększa się wiarygodność i zaufanie do sklepów i firm, które dopiero zaczynają swoją internetową przygodę. Dodatkowym atutem serwisu jest zapowiadana już przez Google i Yahoo implementacja wyszukiwania w technologii flash – wówczas firmy mające swą Second-siedzibę zyskają rodzaj ciekawej książki telefoniczno-adresowej.
Pisząc o nowych trendach nie sposób nie wspomnieć także o marketingu szeptanym – rozgłosie zdobywanym jakby obok właściwej promocji, poprzez aktywizację użytkowników sieci. Służą do tego m.in. różnego rodzaju filmiki umieszczane na YouTube, GoogleVideo, itp., które – jeśli są dobrze przygotowane (humorystyczne, albo ciekawe), są chętnie rozsyłane do znajomych i pokazywane na blogach. Innymi chętnie stosowanymi metodami są trendsetting i product seeding, czyli wyszukiwanie osób wpływowych i przekazywanie im produktów z odpowiednim wyprzedzeniem, dzięki czemu stają się oni testerami danego produktu. Jeśli będą z niego zadowoleni, będą o nim mówić i tworzyć nową modę.
Na koniec trend marketingowy z działki logistycznej. Pojawił się w sklepach internetowych dość niedawno i na razie wiele firm podchodzi do niego z dużym dystansem – jest to tzw. długi ogon, zaprzeczenie zasadzie Pareto. Mówi on o tym, że im więcej produktów jest w sklepie, tym lepiej, aczkolwiek nie należy zapominać o pewnej specjalizacji. Dzięki znacznej ilości produktów, realizowana jest dużo większa ilość zamówień i pojawia się znacznie więcej klientów, co w dość krótkim czasie rekompensuje koszty przechowywania lub sprowadzania mniej popularnych towarów z hurtowni. Długi ogon zastosował ostatnio jeden z największych sklepów internetowych, jakim jest Empik.