Ostatnie informacje ekonomiczne dotyczące stanu polskiej gospodarki są bardzo dobre. Wręcz – można powiedzieć – rewelacyjne. Wszystko zaczęło się po publikacji zaskakująco dobrych danych dotyczących produkcji przemysłowej oraz budownictwa za styczeń 2007 r.
W zeszłym tygodniu wielu ekonomistów i polityków pokusiło się nawet o stwierdzenia, że za cały rok 2007 wzrost PKB może wynieść 7% albo wyżej. Możesz zadać sobie pytanie, czy jest to realne?
W zeszłym tygodniu Janusz Witkowski, wiceprezes GUS powiedział, że wzrost PKB wyniósł w IV kwartale 2006 r. znacznie powyżej 6,0%, natomiast dane za styczeń br. pokazują, że Polska jest na ścieżce wznoszącego się wzrostu gospodarczego.
Faktycznie, dane dotyczące styczniowej produkcji przemysłowej i budownictwa są bardzo dobre. 15,6% wzrostu produkcji sprzedanej przemysłu w styczniu r/r oraz ponad 60% wzrost produkcji budowlano-montażowej – to o wiele więcej niż przewidywano.
Jednak nie należy zapominać, że w dużej mierze ten 60% wzrost produkcji budowlanej ma swoje źródło w wyjątkowo ciepłym styczniu, szczególnie w porównaniu ze styczniem zeszłego roku! Hurraoptymizm nie jest więc jeszcze wskazany – co innego, jeśli podobne pozytywne dane utrzymają się w następnych miesiącach. Poza tym warto pamiętać, że wielu członków Rady Polityki Pieniężnej wskazuje już na potrzebę wzrostu stóp procentowych.
Polska faktycznie może jednak zdecydowanie przedłużyć dobrą koniunkturę gospodarczą, ale to zależy również od naszych polityków. Jak najszybciej trzeba zmniejszyć tzw. klin podatkowy, uprościć w końcu przepisy podatkowe, wprowadzić jasne reguły dotyczące finansów publicznych, zredukować nadmierny deficyt w tym obszarze. Należy również w końcu faktycznie wprowadzić rozwiązania, które kiedyś obiecywano, przygotowując ustawę o swobodzie gospodarczej... Wówczas moglibyśmy faktycznie jeszcze w tym dziesięcioleciu doczekać rekordowych wzrostów PKB.
Źródło: Wydawnictwo Wiedza i Praktyka sp. z o.o.

