Jeżeli pracownikowi, który ma tytuł licencjata płacimy mniej niż temu z tytułem wyższym, np. magistrem, nie jest to dyskryminacja. Można uznać, że dla szefa lepsze kwalifikacje zawodowe pracownika są bardziej przydatne, a to uzasadnia wyższą pensję.
Studia licencjackie są studiami I stopnia, a magisterskie – drugiego. Osoba mająca tytuł magistra ma więc większe kompetencje do wykonywania pracy. Można takiej osobie płacić więcej bez narażania się na zarzut dyskryminacji. Pracownicy lepiej wykwalifikowani mogą być bardziej przydatni w firmie, co uzasadnia wyższą pensję. Naruszeniem zasady równego traktowania byłoby zróżnicowanie poborów pracowników mających takie same kwalifikacje np. z powodu płci.