Dzięki nowelizacji kodeksu pracy pracownik będzie miał więcej okazji do oskarżenia swojego pracodawcy o molestowanie. Od tej pory pod molestowanie będzie podchodzić także zastraszanie i stwarzanie wrogiej atmosfery. Pracownik może powołać się na 4 przypadki dyskomfortu w pracy: dyskryminację, dyskryminację pośrednią, molestowanie oraz molestowanie seksualne.
Dyskryminacją pośrednią nazwiemy postanowienia pracodawcy, które pozornie są neutralne, ale mogą spowodować dysproporcję w szansach na awans lub zachowanie stanowiska. Z kolei dyskryminacją jako taką, jest także zachęcanie innych do dyskryminacji. To nie koniec zmian. Do tej pory pracodawca nie musiał umieszczać na wypowiedzeniu wyjaśnienia, jeśli pracownik był zatrudniony na czas określony. Teraz lepiej to robić, bo w przeciwnym przypadku osoba zwolniona może twierdzić, że dostała wypowiedzenie z powodu wspierania molestowanych lub dyskryminowanych współpracowników. Wydaje się to mało racjonalne, gdyż może powodować zmniejszenie konkurencji. Od tej pory przełożony zamiast motywować do bardziej wydajnej pracy będzie skupiał się na tym, aby nowym pracownik pracował w miłej atmosferze. Większą uwagę będzie skupiał człowiek nieporadny, wymagający wsparcia niż efektywny, potrafiący zdrowo rywalizować. Pozycja pracodawcy jest w takiej sytuacji zagrożona. Nie można przecież wykluczyć, że najmniej wydajni pracownicy wejdą w komitywę i spróbują forsować bezpodstawne oskarżenia wobec pracodawcy. Będąc w grupie będą wydawać się bardziej wiarygodni.
Wobec nowelizacji kodeksu zastrzeżenia zgłosiły już Związek Pracodawców Polskich, Lewiatan (Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych) i Business Centre Club.

