Polscy przedsiębiorcy często stają przed dylematem czy rozwijać eksport, choć może to być obarczone dużym ryzykiem związanym z nieznajomością potencjalnego partnera, czy też pozostać na rynku lokalnym, gdzie egzekwowanie należności za towar lub usługę z samego założenia jest znacznie prostsze. Dla wielu firm jest to bariera, której przekroczenie grozi bolesnymi konsekwencjami finansowymi.
Ryzyko nawiązywania kontaktów zagranicznych może być związane z czynnikami obiektywnymi, począwszy od nieznajomości języka ewentualnego kontrahenta, brak wiedzy na temat zwyczajów handlowych obowiązujących na danym rynku, aż – co najważniejsze – po nieumiejętność stosowania przepisów prawa normujących w tym państwie obrót gospodarczy. Brak praktyki posługiwania się miejscowym kodeksem handlowym uniemożliwia wykrycie istniejących w nim luk prawnych, których znajomość od razu stawia potencjalnego partnera zagranicznego w uprzywilejowanej sytuacji. Dla strony przeciwnej jej wykorzystanie z reguły wiąże się ze stratami finansowymi. Im mniejsza firma, tym boleśniej mogą być one odczuwane.
Istnieje też czynnik czysto subiektywny, bardzo często pomijany przy dokonywaniu wstępnej analizy opłacalności przeprowadzenia transakcji handlowej z zagranicznym partnerem. Polscy przedsiębiorcy w większości przypadków nadal jeszcze nie przyjmują do wiadomości, że zagraniczny kontrahent – zwłaszcza jeśli działa na renomowanym, cieszącym się doskonałymi tradycjami rynku zbytu – może być zwyczajnym oszustem lub naciągaczem. Tymczasem praktycy z firm windykacyjnych czy ubezpieczeniowych, zwłaszcza zajmujący się relacjami gospodarczymi zachodzącymi między firmami krajowymi a zagranicznymi, ostrzegają, iż sporo polskich firm obdarza zachodnich przedsiębiorców nieuzasadnionym zaufaniem, co niestety coraz częściej kończy się mniej lub bardziej bolesnymi stratami. Jest oczywiste, że w krajach, gdzie gospodarka rynkowa funkcjonuje od kilkudziesięciu, czy wręcz kilkuset lat, wypracowano skuteczniejsze niż w Polsce mechanizmy ochronne zapewniające bezpieczeństwo obrotu. Ale nigdzie nie udało się – i nie uda – w pełni wyeliminować nieuczciwości. Przestrogi takie warto brać pod uwagę. Nie chodzi przy tym o zniechęcanie polskich producentów czy usługodawców do nawiązywania kontaktów zagranicznych. Przypominanie o istnieniu realnych barier i przeszkód nie jest celem instytucji wspierających eksport, który po przystąpieniu Polski do struktur Unii Europejskiej rozwija się z roku na rok, a według prognoz gospodarczych obroty nadal będą dynamicznie rosły. Warto natomiast korzystać z możliwości, jakie daje prawidłowe przygotowanie i zabezpieczenie transakcji z zagranicznym kontrahentem.
Nowi zagraniczni kontrahenci to nowe możliwości, ale też nowe zagrożenia, które można jednak
z powodzeniem ograniczać. Taką współpracę handlową można podzielić na trzy etapy:
– poszukiwanie partnerów i negocjowanie z nimi warunków kontraktu;
– bieżącą współpracę i jej monitorowanie oraz – niestety –
– reagowanie na wywiązywanie się partnera z obowiązków płatniczych.
Źródło: "Bezpieczny obrót gospodarczy, czyli jak ograniczać ryzyko handlowe w transakcjach krajowych eksportowych" / PARP / parp.gov.pl
Istnieje też czynnik czysto subiektywny, bardzo często pomijany przy dokonywaniu wstępnej analizy opłacalności przeprowadzenia transakcji handlowej z zagranicznym partnerem. Polscy przedsiębiorcy w większości przypadków nadal jeszcze nie przyjmują do wiadomości, że zagraniczny kontrahent – zwłaszcza jeśli działa na renomowanym, cieszącym się doskonałymi tradycjami rynku zbytu – może być zwyczajnym oszustem lub naciągaczem. Tymczasem praktycy z firm windykacyjnych czy ubezpieczeniowych, zwłaszcza zajmujący się relacjami gospodarczymi zachodzącymi między firmami krajowymi a zagranicznymi, ostrzegają, iż sporo polskich firm obdarza zachodnich przedsiębiorców nieuzasadnionym zaufaniem, co niestety coraz częściej kończy się mniej lub bardziej bolesnymi stratami. Jest oczywiste, że w krajach, gdzie gospodarka rynkowa funkcjonuje od kilkudziesięciu, czy wręcz kilkuset lat, wypracowano skuteczniejsze niż w Polsce mechanizmy ochronne zapewniające bezpieczeństwo obrotu. Ale nigdzie nie udało się – i nie uda – w pełni wyeliminować nieuczciwości. Przestrogi takie warto brać pod uwagę. Nie chodzi przy tym o zniechęcanie polskich producentów czy usługodawców do nawiązywania kontaktów zagranicznych. Przypominanie o istnieniu realnych barier i przeszkód nie jest celem instytucji wspierających eksport, który po przystąpieniu Polski do struktur Unii Europejskiej rozwija się z roku na rok, a według prognoz gospodarczych obroty nadal będą dynamicznie rosły. Warto natomiast korzystać z możliwości, jakie daje prawidłowe przygotowanie i zabezpieczenie transakcji z zagranicznym kontrahentem.
Nowi zagraniczni kontrahenci to nowe możliwości, ale też nowe zagrożenia, które można jednak
z powodzeniem ograniczać. Taką współpracę handlową można podzielić na trzy etapy:
– poszukiwanie partnerów i negocjowanie z nimi warunków kontraktu;
– bieżącą współpracę i jej monitorowanie oraz – niestety –
– reagowanie na wywiązywanie się partnera z obowiązków płatniczych.
Źródło: "Bezpieczny obrót gospodarczy, czyli jak ograniczać ryzyko handlowe w transakcjach krajowych eksportowych" / PARP / parp.gov.pl
Brak komentarzy
Tego artykułu jeszcze nie skomentowano. Bądź pierwszy...

