Telepracownikowi niezwykle trudno jest udowodnić, że uległ wypadkowi w trakcie wykonywania pracy. Konieczne jest przeprowadzenie w jego domu kontroli przez komisję, której zadaniem jest ustalenie przebiegu i okoliczności nieszczęśliwego zdarzenia.
Wobec telepracowników stosowane są ogólne przepisy o wypadkach przy pracy. Wymagają one, żeby uraz powstał wskutek nagłego zdarzenia wywołanego przyczyną zewnętrzną podczas lub w związku z wykonywaniem: czynności lub poleceń przełożonych, czynności na rzecz pracodawcy, nawet bez polecenia lub w trakcie pozostawania do dyspozycji zakładu w drodze między jego siedzibą a miejscem wykonywania obowiązków. Jako wypadek przy pracy uznawane są też urazy, które powstały podczas np. podróży służbowej. Zasady te wynikają z . 3 § 1 ustawy o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych (Dz.U. nr 199, poz. 1673 ze zm.).
Jak podaje "Rzeczpospolita", problem może mieć tylko komisja powypadkowa. Musi ona spisać protokół powypadkowy, a pracodawca może przyjść do domu telepracownika tylko wtedy, gdy ten zgodzi się na taką wizytę na piśmie lub za pomocą środków komunikacji elektronicznej. Wynika tak z art. 6714 § 2 k.p. Gdy telepraca jest wykonywana w domu, to nie ma problemów z odpowiedzialnością za wypadek, do jakiego doszło w drodze do lub z pracy, bo takiej podróży po prostu nie ma. Inaczej, gdy telepracownik wykonuje zawodowe obowiązki nie w domu, a w innym miejscu uzgodnionym z przełożonym. Wówczas szef odpowiada za wypadek, o ile jest to nagłe zdarzenie wywołane przyczyną zewnętrzną, które nastąpiło w drodze do lub z miejsca wykonywania zatrudnienia bądź innej działalności stanowiącej tytuł ubezpieczenia rentowego".
Jak podaje "Rzeczpospolita", problem może mieć tylko komisja powypadkowa. Musi ona spisać protokół powypadkowy, a pracodawca może przyjść do domu telepracownika tylko wtedy, gdy ten zgodzi się na taką wizytę na piśmie lub za pomocą środków komunikacji elektronicznej. Wynika tak z art. 6714 § 2 k.p. Gdy telepraca jest wykonywana w domu, to nie ma problemów z odpowiedzialnością za wypadek, do jakiego doszło w drodze do lub z pracy, bo takiej podróży po prostu nie ma. Inaczej, gdy telepracownik wykonuje zawodowe obowiązki nie w domu, a w innym miejscu uzgodnionym z przełożonym. Wówczas szef odpowiada za wypadek, o ile jest to nagłe zdarzenie wywołane przyczyną zewnętrzną, które nastąpiło w drodze do lub z miejsca wykonywania zatrudnienia bądź innej działalności stanowiącej tytuł ubezpieczenia rentowego".
Brak komentarzy
Tego artykułu jeszcze nie skomentowano. Bądź pierwszy...

