Tu jesteś: Finanse

IBnGR-finanse publiczne 2006 i 2007

dodano: 29-03-2007 - Anna Maria Sierpińska

Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową zwraca uwagę, że wysoki wzrost gospodarczy nie poprawia stanu naszych finansów publicznych.

Instytut przedstawił ocenę tych finansów w ubiegłym roku i w pierwszych miesiącach tego roku. Ekspert Instytutu doktor Wojciech Misiąg podkreślił, że choć deficyt budżetowy był w 2006 roku mniejszy o ponad 3 miliardy złotych od zaplanowanego, to dług publiczny powiększył się. Zabrakło założonych pięciu miliardów złotych z prywatyzacji i te pieniądze trzeba było pożyczyć - powiedział ekspert.

Wojciech Misiąg stwierdził, że niepokojące jest to, że przy tak dużym wzroście gospodarczym, deficyt sektora finansów publicznych jest wciąż wysoki.Trudno zakładać, że taki wzrost jak obecnie, utrzymamy przez wiele następnych lat. Przy dużych wydatkach oznacza to , że kłopoty budżetowe nasilą się - dodał.

Odnosząc się do zapowiedzi rządowych obniżenia składki rentowej, Wojciech Misiąg powiedział, że oznacza to ubytek dochodów publicznych. W tym roku - o sześć miliardów złotych, w przyszłym - o kilkanaście miliardów. Ten brak dochodów do budżetu będzie musiał być sfinansowany z innych źródeł. Jeśli chcemy, aby deficyt nie powiększał się, potrzebne będą oszczędności czyli redukcje wydatków - mówi doktor Misiąg.

Doktor Maciej Grabowski z IBnGR podkreślił, że wysoki wzrost gospodarczy jest najlepszą okazją do tego, aby przyhamować tempo wzrostu wydatków publicznych i dzięki temu uzdrawiać finanse publiczne. W Polsce tak się jednak nie dzieje. Silnemu wzrostowi gospodarczemu towarzyszy wysoki wzrost wydatków publicznych. Oceniając pierwsze dwa miesiące tego roku Wojciech Misiąg powiedział, że styczeń był dla naszych finansów publicznych korzystny, luty już mniej. Z oceną pierwszego kwartału należy poczekać na wyniki marca - uważa ekspert.

 



Brak komentarzy

Tego artykułu jeszcze nie skomentowano. Bądź pierwszy...