W zawiązku z ciągłym wzrostem, cen materiałów budowlanych, firmy, które podpisywały umowy kilka miesięcy temu zaczynają domagać się wyższego wynagrodzenia albo grożą zerwaniem kontraktu.
Jak podaje "Gazeta Wyborcza" Specjaliści ostrzegali już w marcu przed lawinowym wzrostem cen. Nikt jednak nie podejrzewał, że będą to aż trzycyfrowe podwyżki. Według wydawnictwa Sekocenbud, od lat monitorującego ceny w budownictwie, np. pustaki ceramiczne Max podrożały o 100-120 proc., a cegły kratówki - od 68 do 150 proc. W budownictwie stosuje się wynagrodzenie ryczałtowe, którego nie można zmieniać w trakcie budowy. Jeśli więc wzrosną np. ceny stali, firmy zmuszone są ponieść te dodatkowe koszty, a nawet dopłacić do kontraktu.
I właśnie na zerwanie kontraktu przedsiębiorcy decydują się najczęściej, ponieważ kara za zerwanie kontraktu i tak jest korzystniejsza niż zakup materiałów po wygórowanych cenach.
Polski Związek Pracodawców Budownictwa proponuje inne rozwiązanie. Od kilku miesięcy związek "apeluje do inwestorów publicznych, o stosowanie wynagrodzenia kosztorysowego, która umożliwia zmianę ceny, na którą umówili się inwestor z wykonawcą. Oczywiście w umowie musiałyby być precyzyjnie określone przyczyny wzrostu ceny.
Brak komentarzy
Tego artykułu jeszcze nie skomentowano. Bądź pierwszy...

