Zapisy do lekarzy z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, horrendalne ceny usług remontowych, trudność ze znalezieniem hydraulika, który naprawiłby cieknącą rurę - to wszystko jest efektem braku specjalistów, czyli przypadłości, na którą polski rynek cierpi od lat.
Brak specjalistów wynika z dwóch głównych przyczyn. Pierwszą z nich jest spadek popularności szkół zawodowych. Już w latach 90. można było zaobserwować rosnącą niechęć uczniów do tych placówek. Jej następstwem był nagły "licealny boom", czyli szturm, jaki młodzież przypuściła na licea ogólnokształcące. Doszło do niego, gdyż w społeczeństwie błyskawicznie rozwijającym się, dzięki zmianom ustrojowym, szanowani niegdyś specjaliści, tacy jak hydraulicy czy murarze, zaczęli być obiektem pogardy. Powodem było wykształcenie. W Polsce szybko wytworzyło się przekonanie, że zasadnicze szkoły zawodowe kształcą nieporównywalnie gorzej od liceów. Pracownicy techniczni i fizyczni zaczęli być uważani za ludzi bez przyszłości, pozbawionych możliwości rozwoju. Wzrosła za to popularność szkół wyższych i nauk humanistycznych. Niewielu chciało pracować w zawodzie, który wymaga fizycznego wysiłku.
Problem rozciąga się jednak również na inne branże - zwłaszcza komputerową i zdrowotną. Brak informatyków i lekarzy wynika w dużym stopniu z masowej emigracji Polaków w celach zarobkowych. Moda na wyjazd za pracą nagle rozwinęła się po otwarciu granic UE. Nieporównywalnie wyższe wynagrodzenia w krajach Unii skusiły mnóstwo Polaków - także specjalistów - do czasowych wyjazdów lub osiedlania się w innych krajach na stałe. Mimo starań, które podejmował rząd w celu skłonienia emigrantów do powrotu, większość mieszkających poza granicami kraju Polaków zdecydowała się tam pozostać.
Czy istnieje możliwość wybrnięcia z kłopotliwej sytuacji? Rząd nadal jej poszukuje. Ostatnio mniejszy nacisk kładzie się na apelowanie o powrót z zagranicy, zamiast tego skupiając się na forsowaniu idei „zamawiania” kształcenia. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zaprezentowało w poprzednim roku program tworzenia zamówień na kierunki studiów, dotyczący specjalizacji technicznych, matematycznych i przyrodniczych. Czy okaże się skuteczny?

