Coraz częściej dochodzi do odgapiania przez firmy (nierzadko będące konkurentami z tej samej branży) form reklamy. Podobizna w innej reklamie twojego loga, marki, sloganu czy grafiki to tylko podstawowe przykłady takich praktyk. Ich używanie w kampanii będzie podstawą do podjęcia przez ciebie kroków prawnych. Jakich?
Podobna kampania reklamowa może stanowić czyn nieuczciwej konkurencji. Zgodnie z ustawową definicją jest nim działanie sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami, jeśli zagraża bądź narusza interes innego przedsiębiorcy lub klienta.
Może się zdarzyć, że trudno będzie zarzucić konkurentowi wprost, że swą reklamą wprowadza w błąd odbiorców wykorzystując bezpośrednio czyiś znak towarowy, produkt czy slogan, jednak mimo tego jej powszechny odbiór daje odczuć, że jest ona nieuczciwa bądź sprzeczna z dobrymi zasadami. Będzie tak choćby podczas prowadzenia kampanii przypominającej reklamy i produkty renomowanego konkurenta, a w szczególności na prezentowaniu znaków towarowych podobnych do tych innego przedsiębiorcy. Gdyby ktoś posunął się jeszcze dalej i umieścił w swej reklamie znaki towarowe innej firmy, można tu mówić wprost o "żerowaniu" na czyjejś marce i powołać się na art. 16 ust. 1 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Stanowi on, że takim czynem jest reklama sprzeczna z prawem, dobrymi obyczajami bądź uchybiająca godności człowieka. Tyle że to sąd będzie musiał uznać, czy rzeczywiście reklama spełnia którąś z wymienionych negatywnych przesłanek. Należy też pamiętać, że ciężar dowodu ciąży mimo wszystko na stronie powodowej (za wyjątkiem spraw dot. nieuciwej konkurencji, gdy zarzucamy innemu podmiotowi wprowadzanie odbiorców w błąd).
Na co można liczyć? Na postawie art. 18 ust. 1 pkt 4, 5 w zw. z art. 19 ust.1 ww. ustawy na żądanie naprawienia szkody i zwrotu bezpodstawnie uzyskanych korzyści. Warto też przejrzeć ustawę o nieuczciwych praktykach rynkowych, ustawę o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawę o prawie własności przemysłowej i również na ich podstawie, jeśli to możliwe, skarżyć nieuczyciwych konkurentów.
Źródło: "Rzeczpospolita"
Może się zdarzyć, że trudno będzie zarzucić konkurentowi wprost, że swą reklamą wprowadza w błąd odbiorców wykorzystując bezpośrednio czyiś znak towarowy, produkt czy slogan, jednak mimo tego jej powszechny odbiór daje odczuć, że jest ona nieuczciwa bądź sprzeczna z dobrymi zasadami. Będzie tak choćby podczas prowadzenia kampanii przypominającej reklamy i produkty renomowanego konkurenta, a w szczególności na prezentowaniu znaków towarowych podobnych do tych innego przedsiębiorcy. Gdyby ktoś posunął się jeszcze dalej i umieścił w swej reklamie znaki towarowe innej firmy, można tu mówić wprost o "żerowaniu" na czyjejś marce i powołać się na art. 16 ust. 1 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Stanowi on, że takim czynem jest reklama sprzeczna z prawem, dobrymi obyczajami bądź uchybiająca godności człowieka. Tyle że to sąd będzie musiał uznać, czy rzeczywiście reklama spełnia którąś z wymienionych negatywnych przesłanek. Należy też pamiętać, że ciężar dowodu ciąży mimo wszystko na stronie powodowej (za wyjątkiem spraw dot. nieuciwej konkurencji, gdy zarzucamy innemu podmiotowi wprowadzanie odbiorców w błąd).
Na co można liczyć? Na postawie art. 18 ust. 1 pkt 4, 5 w zw. z art. 19 ust.1 ww. ustawy na żądanie naprawienia szkody i zwrotu bezpodstawnie uzyskanych korzyści. Warto też przejrzeć ustawę o nieuczciwych praktykach rynkowych, ustawę o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawę o prawie własności przemysłowej i również na ich podstawie, jeśli to możliwe, skarżyć nieuczyciwych konkurentów.
Źródło: "Rzeczpospolita"
Brak komentarzy
Tego artykułu jeszcze nie skomentowano. Bądź pierwszy...

