W Polsce prawo posiada wiele zawiłości, które okazują się w interpretacji zwykłymi absurdami. Kolejne rządy zapowiadają, że będą walczyć z biurokracją, stanowiącą realne zagrożenie dla rozwoju polskiej przedsiębiorczości, ale nie widać, aby cokolwiek zdziałały w tej kwestii.
W przepisach można znaleźć wiele bezsensownych zapisów, związanych na przykład z ochroną środowiska. Te najmocniej uderzają w drobnych przedsiębiorców, utrudniając, a nawet niekiedy uniemożliwiając wykonywanie normalnej pracy.
Mikro i małe firmy zmuszone są do tłumaczenia się w urzędach z tego, jak wiele zużyły tonerów do drukarek czy świetlówek. Muszą wypełniać sterty formularzy i oczywiście płacić za ochronę środowiska. Przedsiębiorstwa remontowe muszą uiszczać opłaty za malowanie pasów na jezdni, zaś osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą w świetle prawa powinny rozliczyć się ze spalin emitowanych przez samochody, jeśli przedsiębiorca rozlicza paliwo w wydatkach firmowych. To tylko przykłady licznych problemów, z jakimi firmy i ich właściciele zmagają się w Polsce na co dzień.
Największym problemem jest to, że większość przedsiębiorców nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, jakie obowiązki ciążą na nich w związku z absurdalnymi przepisami ochrony środowiska. Jeśli wyjdzie na jaw, że nie dopełniają ich, mogą zapłacić grzywnę, w wysokości od 500 do nawet 5 tys. zł.
Według ustawy Prawo Ochrony Środowiska (POŚ), kara to 500% PLN od wartości opłaty, naliczana codziennie od dnia zalegania z tą opłatą, tak więc zaczynamy gadać o na prawdę pokaźnych sumkach Przykład:
Opłata wynosi 50PLN, zapomniałem że muszę ją zapłacić w ciągu ostatniego miesiąca (30 dni zwłoki dla prostego rachunku), to znaczy, że kara po tym miesiącu wynosi 50PLN*500%*30dni=7500PLN do zapłaty.
I niech mi ktoś powie, że to nie jest dobry sposób na życie. Ciekawe jakim budżetem dysponuje nasze ministerstwo ochrony środowiska.
... jakieś konkrety? O które przepisy chodzi, na co uważać itd.? Typowy artyłuł-zapchajdziura.