Wiele osób zwłaszcza w starych poniemieckich czy pożydowskich domach nie zdaje sobie sprawy jakie skarby ma na strychu czy w piwnicy. Nie wiedzą, że tzw. "rupiecie" dla innych mają znaczą wartość. I tutaj pojawia się nasza firma.
Na ogłoszenie o skupie starych rzeczy na wsi lub w małych miasteczkach na pewno odpowie znaczna liczba osób. Można również samemu odwiedzać „zapuszczone” gospodarstwa w celu znalezienia cennego towaru. Sprzedający nam ludzie nie znają ich wartości, a więc dostaniemy towar praktycznie za grosze. Towaru możemy szukać również na tzw. "szrotach", czyli miejscach sprzedaży towarów przywiezionych z zachodu. Zagłębiem tego typu handlu jest wielkopolska(okolice leszna: Czacz, Śniaty, Stare Bojanowo). Osoby przywożące towar z tzw. wystawek często nie znają faktycznej wartości zepsutego zegara itd.
Gdy już mamy swoje antyki musimy zapewnić sobie zbyt. Dróg sprzedaży antycznych przedmiotów może być wiele:
- aukcje internetowe,
- antykwariaty,
- wystawy,
- sklep internetowy,
- sklep z antykami.
Dobrym rozwiązaniem byłoby również nawiązanie współpracy z dekoratorami wnętrz. To właśnie oni zwracają największą uwagę na detale tworzące klimat danego mieszkania czy domu. Przesyłanie ofert ze zdjęciami aktualnie posiadanych towarów do tego typu firm to dla nas niewielki wydatek, a efekty mogą okazać sie zaskakujące. Obecnie panuje moda na posiadanie starych wartościowych przedmiotów, więc ze zbytem nie powinno być większego problemu.
Komentarze
a jak to wygląda od strony rozliczeń z Urzędem Skarbowym? W jaki sposób kupując od mieszkańca wioski lub na "pchlim targu" możemy udokumentować pochodzenie przedmiotu? Bo rozumiem, że dyskusja dotyczy sprzedaży antyków w oparciu o prowadzoną działalność gospodarczą?
Pozdrawiam
Jednak biznes ma to do siebie, ze "wygrywają" odważni i nie zawracajacy z wybranej drogi
POWODZENIA
Zajmuję się antykami kilka lat i powiem wam, że wioski są już tak przesiane, że właściwie nie ma czym handlować. Najwięcej wartościowych mebli wysprzedano z gospodarstw na początku lat '90, obecnie jak już na coś trafisz to przedmiot jest tak zniszczony, że poprzedni kupiec nawet tego nie chciał, albo masz szczęście, pomijając już to, że trzeba mić chociaż podstawowe pojęcie o tym co się kupuje. Jest jeszcze inna kwestia, a mianowicie jest średnio honorowe wydzieranie starej szafy od niedołężnej babci za "psie pieniądze". Niektóży jednak nie mają oporów:)
Ale Ok, załóżmy że kupiliśmy już szafę i to z czystym sumieniem np. eklektyczną "w orzechu" i chcemy sprzedac na aukcji internetowej i tu kolejny problem - koszt transportu. Wystarczy zadzwonić do pierwszej lepszej firmy kurierskiej żeby się dowiedzieć jak dużo kosztuje transport mebla jak szafa. Co prawda ten koszt w większości przypadków jest po stronie kupującego, ale podając koszty transportu w aukcji często wielu potencjalnych kupców jest zniechęconych i rezygnuje z zakupu. Nawiązując do wysyłki - najgłubszą rzeczą jest nie podawanie lub ukrywanie tych kosztów. Pamiętajmy, że odbiorca ma prawo nie odebrać przesyłki, a jak zobaczy rachunek to napewno się tak stanie i wtedy koszt w dwie strony jest po stronie nadawcy! W tym momencie odbiorca co najwyżej może dostać negatywny komentarz i napewno tym samym się nam zrewanżuje. Więc nasza szafa będzie w rzeczywistości naprawdę nas dużo kosztować i opłacać się będzie jedynie wstawić w domowy kąt. Można jeszcze postarać sie importować antyki z zachodu, jest obecnie dobra cena, ale na początek trzeba dużo zainwestować - przynajmiej 3000euro i sprawny samochód dostawczy. Powyższa treść nie miała na celu zniechęcenia kogoś, ale jedynie na przedstawieniu realnych przeszkód, na które napewno natrafisz w "Antykowym" biznesie. Niemniej jednaj wytrwali zarabiają :)
Pozdrawiam
Michał
123dolphin@wp.pl

